Stadion Miejski AKS w Mikołowie

12.10.2019 r.

AKS Mikołów – RKS Grodziec 2-0 (4. Liga Śląska gr. 1)

Widzów : ok. 100

Biorąc pod uwagę, iż po kilku niezbyt przyjemnych, deszczowych dniach, nagle październikowa pogoda zaczęła przypominać czerwiec, zdecydowałem się na wypad z synkiem na mecz 4. Ligi Śląskiej do Mikołowa. Dzisiejsze spotkanie pomiędzy nieźle radzącym sobie w tym sezonie beniaminkiem – AKS Mikołów oraz zajmującym miejsce spadkowe RKS Grodziec zapowiadało się naprawdę ciekawie, a dodatkowym smaczkiem była wizyta na bardzo fajnie odnowionym stadionie AKS-u. Po pokonaniu nieco ponad 90-kilometrowej trasy zaparkowaliśmy samochód w jednej z ulic okalających stadion i na około pół godziny przed rozpoczęciem spotkania zameldowaliśmy się na swoich miejscach.

Ścieżka prowadząca na stadion AKS
Jesteśmy na meczu

Mikołów to bardzo ładne, zamieszkałe przez ok. 40 tys. osób miasto leżące w centralnej części województwa śląskiego. Ze względu na swoje położenie pomiędzy Zabrzem, Katowicami, Rudą Śl. oraz Tychami, miejscowość ta wprawdzie pozostaje nieco w cieniu większych sąsiadów, ale ma swój niepowtarzalny klimat – mianowicie prawdziwa Śląskość miesza się tu z małomiasteczkowością. Niska zabudowa oraz duża ilość terenów zielonych  sprawiają, iż miasto zdecydowanie wyróżnia się w tej części województwa. Pierwsze wzmianki o Mikołowie datuje się na XIII w., dlatego też oprócz kopalń i budynków przemysłowych można tu znaleźć sporo pięknych zabytków. Do najważniejszych z nich należą : piękne kościoły, zabytkowe kamienice, park – Duże i Małe Planty oraz oczywiście Stare Miasto z kameralnym Rynkiem i niezwykłym Ratuszem. Choć byłem w Mikołowie po raz pierwszy, mogę stwierdzić, iż urok tego niewielkiego miasta jest niezaprzeczalny, a ilość wyjątkowych miejsc oraz zadbanych terenów zielonych tak duża, że z czystym sercem zachęcam do jego odwiedzin.

Stadion AKS w Mikołowie położony jest niedaleko centrum miasta, pomiędzy osiedlami mieszkaniowymi, w bliskiej odległości od Dużych Plant. Pod stadionem zlokalizowany jest wprawdzie niewielki parking przy orliku, ale wielu kibiców zostawia swoje samochody w okolicznych ulicach oraz na pobliskim osiedlu i drodze dojazdowej do bramy wejściowej na obiekt. Stadion niedawno przebudowano i obecnie na jego terenie znajdują się dwa pełnowymiarowe boiska z trybunami. Pierwsze z nich służyło piłkarzom AKS-u od lat 30-ych XX w. (oczywiście po kilku modernizacjach), a obecnie swoje mecze rozgrywają na nim drużyny młodzieżowe klubu. W 2011 roku obok starego boiska oddano do użytku zupełnie nowe z zadaszoną trybuną i pięknym zapleczem lekkoatletycznym. I to właśnie tutaj swoje mecze domowe rozgrywa pierwszy zespół AKS. Przy boisku znajduje się trybuna z 200-ma miejscami siedzącymi, a po drugiej stronie ulokowany jest budynek klubowy z pełnym zapleczem. Muszę przyznać, iż stadion zrobił na mnie duże wrażenie, ponieważ trybuna, kolorystyka, kamienne wykończenia, położenie tuż obok starego obiektu oraz otoczenie kilku zakładów pracy powoduje, że jest on wprost niesamowitą mieszanką nowoczesności oraz historii! Niestety sporym rozczarowaniem był dla mnie brak jakichkolwiek pamiątek klubowych oraz stoiska gastronomicznego, ale może po prostu przyzwyczaiłem się, że na Śląsku jest to raczej standard. Zwykle na spotkaniach AKS-u prowadzony jest zorganizowany doping, którego prawdziwym pokazem i apogeum był ostatni mecz poprzedniego sezonu, pieczętujący awans mikołowian do 4. Ligi. Niestety w dniu dzisiejszym było obecnych raptem kilkunastu ultrasów, dlatego też doping pojawiał się tylko w kluczowych momentach spotkania. Mimo tego naprawdę polecam wizytę na tym pięknym, niezwykłym obiekcie. Z pewnością nie pożałujecie!

Trybuna główna
Dawny stadion AKS
Złota polska jesień na obiekcie w Mikołowie
Obiekt służy również lekkoatletom
Zakładowe otoczenie
Wejście dla kibiców
Rzut oka na trybunę

Klub sportowy w Mikołowie powstał w 1923 r. jako Naprzód. Pierwszą prowadzoną przezeń sekcją była piłkarska, jednak w kolejnych latach stał się on klubem wielosekcyjnym. Naprzód szkolił m.in. bokserów, hokeistów, koszykarzy, lekkoatletów, szczypiornistów czy siatkarzy. Jednakże do czasów dzisiejszych przetrwały tylko sekcje piłki nożnej, szachów, tenisa stołowego oraz szermierki. Po wybudowaniu w 1930 r. nowego obiektu (w którego miejscu do dziś znajduje się stadion AKS) nazwę klubu zmieniono na Stadion Mikołów. Ta przetrwała do czasów wojny, jednakże już po niej klub przyjął używaną do dziś – Amatorski Klub Sportowy. Wprawdzie jeszcze w czasach komuny ponownie przemianowano go – tym razem na Stal, lecz wraz z jej końcem klub znów stał się AKS-em i ten stan trwa do dnia dzisiejszego.  Klub przez lata występował w niższych ligach, pozostając w cieniu wielkich śląskich sąsiadów. Gdy już w Mikołowie wyróżniał się jakiś zawodnik, najczęściej nie zdążył jeszcze okrzepnąć w macierzystym zespole, a już był kaperowany przez znacznie silniejsze kluby z okolicy. W ten sposób w nowe millenium AKS wszedł jako przedstawiciel klasy okręgowej. Wprawdzie w 2003 r. klub awansował do 4. Ligi, ale pobyt biało-zielonych na tym poziomie trwał tylko trzy sezony, po których znów spadli klasę niżej. Po kolejnych trzech latach spędzonych w okręgówce, mikołowianie znów wywalczyli promocję do 4. Ligi, w której gościli do 2014 roku. Niestety po 21 porażkach w 30 spotkaniach sezonu 2013/2014 AKS zajął 15-tą lokatę w ligowej tabeli i na kolejne lata ugrzązł w klasie okręgowej. Na szczęście sezon 2018/2019 był jednak popisem ekipy z Mikołowa, która po zwycięstwie nad Pogonią Imielin w ostatniej kolejce rozgrywek mogła świętować upragniony powrót do 4. Ligi. Obecnie, po dość niemrawym początku rozgrywek mikołowianie zdecydowanie okrzepli na tym poziomie rozgrywkowym i są jedną z czołowych ekip ligi. Drużyna opiera się na zawodnikach z najbliższych okolic oraz własnych wychowankach, lecz jej niekwestionowanymi gwiazdami są Mateusz Bukowiec (wiele występów w klubach z wyższych lig oraz mecze w Ekstraklasie w barwach Górnika Zabrze) oraz kapitan zespołu – Przemysław Gałecki, który jest prawdziwą legendą Rozwoju Katowice, z którego trafił do AKS-u po wycofaniu ekipy z Kopalni Wujek z rozgrywek ligowych. Cała kadra pierwszego zespołu stanowi mieszankę wybuchową rutyny z młodością, a ja osobiście na dzisiejszym meczu mogłem zaobserwować jej duży potencjał, który z pewnością zaowocuje udanym sezonem mikołowian w 4. Lidze.

Rozgrzewka
Pięknie zagospodarowany obiekt

Wprawdzie w dniu dzisiejszym sporym utrudnieniem w obserwowaniu zawodów było świecące wprost w oczy zebranych kibiców słońce, ale z rozmów z miejscowymi fanami wywnioskowałem, iż na tym obiekcie to standard. Co ciekawe, mecz rozpoczął się z około 10-minutowym opóźnieniem ze względu na konieczność zmiany stroju przez bramkarza RKS-u. Otóż, po wyjściu obu zespołów na murawę, sędzia główny przypomniał sobie, iż golkiper gości nie może grać w czarnej bluzie, ponieważ w tych barwach występowali dziś miejscowi. Czemu arbiter nie zareagował po wyjściu drużyn z szatni? Tego nie wiedział nikt, ale efekt był taki, iż pierwsze minuty meczu bramkarz Grodźca rozgrywał w żółtym znaczniku, a dopiero przy pierwszej przerwie w grze mógł przebrać niebieską bluzę otrzymaną od rezerwowego golkipera. Dzisiejsze spotkanie toczone było w niezłym tempie, lecz ton grze z pewnością nadawali miejscowi. AKS spokojnie rozgrywał piłkę w ataku pozycyjnym, najczęściej używając do tego celu długich, bardzo dobrych zagrań Przemysława Gałeckiego. Goście w pierwszej odsłonie próbowali się odgryzać po błyskawicznych kontratakach, ale kilka z nich zostało stłumionych w zarodku dzięki wysokiemu pressingowi mikołowian. Najlepsza sytuacja gospodarzy miała miejsce w 27. minucie gdy po prostej stracie gości przed własnym polem karnym, napastnik AKS-u znalazł się sam przed golkiperem z Będzina, jednak ten wyczekał go do końca i wciąż nie oglądaliśmy bramek. RKS w międzyczasie stworzył kilka dość groźnych akcji, szczególnie po stałych fragmentach gry, jednak strzały gości były niecelne lub zbyt lekkie. Wraz z upływającym czasem zaznaczała się jednak przewaga miejscowych, wśród których bardzo aktywny byli Saba Jikia i Mateusz Majsner, jednak w decydujących momentach brakowało im spokoju w rozegraniu akcji. Doskonałym przykładem było choćby fatalne podanie w decydującym momencie przy kontrataku 3 na 2. Gdy wydawało się, że bramki do przerwy nie padną, AKS rozegrał doskonałą akcję. Po dośrodkowaniu z prawej strony w pole karne, jeden z napastników gospodarzy zgrał futbolówkę do nabiegającego Mateusza Zamojdy, a ten znakomitym uderzeniem z pierwszej piłki posłał piłkę w okienko bramki Popczyka. 1-0 w 44. minucie. Goście wprawdzie zdążyli jeszcze rozpocząć grę od środka, lecz chwilę po tym arbiter dzisiejszego spotkania zakończył pierwszą połowę i oba zespoły udały się do szatni. Powiem szczerze, iż nie spodziewałem się tak wyrównanego spotkania, lecz gra obu drużyn z pewnością mogła się podobać, a kapitalne warunki atmosferyczne i doskonała płyta główna tylko temu sprzyjały.

Zawodnicy i sędziowie na placu gry
Rozpoczęcie meczu

Po przerwie niewiele się zmieniło. AKS wciąż prowadził grę, lecz z ubiegającymi minutami rozpaczliwie potrzebujący punktów goście coraz bardziej się odkrywali. Mikołowianie stwarzali sobie sytuacje, ale przeważnie brakowało im ostatniego podania, z kolei RKS skupił się na wykorzystaniu szybkich skrzydłowych, jednak ich zagrania również cierpiały na brak dokładności. Najwięcej emocji przyniosły ostatnie minuty meczu. Gdy na stadionowym zegarze wybiła 90-ta minuta spotkania fatalne podanie jednego z będzińskich defensorów przejął Mateusz Majsner i fantastycznym uderzeniem z 16-tu metrów posłał piłkę w okienko bramki gości, podwyższając prowadzenie miejscowych. W tym momencie wydawało się, iż Grodziec nie podniesie się po tym ciosie. Po rozpoczęciu gry od środka, goście rzucili się do ataku, lecz znów fatalnie stracili futbolówkę pod swoim polem karnym, a błyskawiczny atak AKS-u spowodował kolejną sytuację sam na sam. I ponownie lepszy okazał się bramkarz gości, który znów uratował skórę swoim kolegom. Natomiast RKS chwilę później przeprowadził swój najlepszy atak w meczu. Defensywie mikołowian nie pozostało nic innego jak faulować znajdującego się w dobrej sytuacji Mateusza Maziarza, a arbiter odgwizdał rzut karny. W tym momencie gościom zaczęło wydawać się, że jeszcze nie wszystko stracone. Do piłki podszedł grający trener Grodźca – Adam Baran, jednak jego strzał był bardzo czytelny i został doskonale wyłapany przez znakomicie dziś dysponowanego Bartosza Solińskiego. Piłkarze z Będzina już na dobre spuścili głowy, a chwilę później sędzia zakończył dzisiejsze zawody. Rezultat 2-0 umocnił AKS w górnej części tabeli, zaś ekipę gości zepchnął na dobre do strefy spadkowej.

Po meczu opuściliśmy stadion i udaliśmy się w drogę powrotną do domu z małym przystankiem na zakupy. Poziom gry gospodarzy zrobił na mnie spore wrażenie, ale muszę przyznać, iż mimo porażki goście zaprezentowali się też całkiem nieźle. Mam wrażenie, że miejsce, które zajmują w lidze nie odzwierciedla w pełni ich możliwości i wierzę, że ich sytuacja w tabeli wkrótce się poprawi. Mam ponadto nadzieję, iż jeszcze w tym sezonie uda mi się odwiedzić stadion RKS-u, bo jest bardzo nietypowy, leży w niecodziennym otoczeniu i znajduje się na mojej liście must-see!

Kategorie: Byłem na meczu...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *