Stadion Miejski w Gliwicach

06.10.2019 r.

Piast Gliwice – Legia Warszawa 2-0 (Ekstraklasa)

Widzów : 6813

Mój 7-letni synek obchodził na początku października urodziny. Biorąc pod uwagę fakt, iż ostatnie miesiące były dla Nas ciężkie ze względu na śmierć mojego Taty, postanowiłem zrobić mu nietuzinkową urodzinową niespodziankę. Skontaktowałem się z Mistrzem Polski – Piastem Gliwice i dzięki pomocy Jarosława Kaszowskiego (byłego zawodnika klubu, który obecnie jest jego pracownikiem) udało się załatwić Kubie udział w dziecięcej eskorcie na mecz z Legią Warszawa. Gdy powiedziałem synkowi o wszystkim, bardzo się ucieszył, ponieważ przy okazji oglądania wielu meczów mówił, że też chciałby wyprowadzać piłkarzy i być w telewizji! Fakt jest taki, że tak naprawdę my z żoną przeżywaliśmy wszystko dużo bardziej niż on sam. Dlatego też w słoneczne, niedzielne popołudnie udaliśmy się w godzinną podróż całą rodziną do Gliwic. Dzisiejsze spotkanie między dwiema najlepszymi drużynami zeszłego sezonu w Polsce zapowiadało się niesamowicie interesująco, ponieważ mimo niezbyt udanego startu rozgrywek, w ostatnim czasie widać, iż zarówno Piast jak i Legia zdecydowanie wracają na właściwe tory. Wprawdzie przed tym meczem oba zespoły zajmowały miejsca zaledwie w górnej połowie ligowej tabeli (zaledwie – biorąc pod uwagę zeszłoroczne osiągnięcia gliwiczan oraz mocarstwowe ambicje legionistów), ale poziom sportowy tych klubów, jak również doskonała atmosfera stworzona przez ich fanów były gwarantem świetnego spotkania. Tak więc na około godzinę przed rozpoczęciem spotkania zameldowaliśmy się na strzeżonym parkingu znajdującym się ok. 100 metrów od stadionu Piasta, po czym odprowadziliśmy syna na miejsce zbiórki dziecięcej eskorty. Mogę tylko powiedzieć, iż wszystko świetnie się udało i z tego miejsca pragnę bardzo podziękować klubowi za spełnienie marzenia mojego dziecka!

Kubuś gotowy do udziału w dziecięcej eskorcie
Kuba z Urosem Korunem

Gliwice to bardzo szybko rozwijające się, zamieszkałe przez ponad 180 tys. mieszkańców miasto, leżące w centralnej części województwa śląskiego. To jedno z najstarszych miast w regionie obecnie tchnie prawdziwą wielkomiejskością, lecz zdecydowaniu widać tu także klimaty starego Śląska. Znaleźć tu można w zasadzie wszystko co człowiekowi do życia potrzebne : piękne parki, tereny zielone, Kanał Gliwicki, a nawet słynną gliwicką Palmiarnię; doskonałe uczelnie, duże zakłady i fabryki, a także teatry, muzea, fantastyczne obiekty sportowe z nowoczesną Areną Gliwice na czele oraz znakomite restauracje czy galerie. Oczywiście Gliwice są  przepełnione także niezwykłymi zabytkami, a do najważniejszych należą : Stare Miasto z Rynkiem i Ratuszem, liczne przepiękne kościoły, zabytkowe domy, Zamek Piastowski, niezwykłe fontanny, miejskie mury obronne oraz prawdziwy symbol miasta – najwyższa drewniana budowla w Europie – Radiostacja gliwicka. Wszystko to pokazuje dobitnie, iż Gliwice, które jeszcze kilkanaście lat temu pozostawały w cieniu innych śląskich miast, są wręcz modelowym przykładem tego, jak bardzo ważne w rozwoju aglomeracji jest mądre zarządzanie. A coraz większa liczba turystów świadczy o tym, że naprawdę warto odwiedzić te niezwykłe miasto, by odkryć jego urok, ponieważ każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Stadion Miejski w Gliwicach jest kameralnym, ale bardzo funkcjonalnym obiektem położonym niedaleko centrum miasta w otoczeniu ogromnego Parku Kultury i Wypoczynku. Pod stadionem zlokalizowany jest wprawdzie duży parking, ale wielu kibiców zostawia swoje samochody w okolicznych ulicach oraz na pobliskim parkingu strzeżonym, dlatego też nie ma tu żadnych problemów z miejscem parkingowym. Obecny obiekt oddano do użytku w 2011 roku, a powstał on w miejscu, które służyło piłkarzom z Gliwic aż od 1927 roku. Po awansie gliwiczan do Ekstraklasy w roku 2008 wiadomo było, że nie klub nie otrzyma licencji na występy na swoim stadionie. Dlatego też przez jakiś czas Piast grał w Wodzisławiu Śl., a ówczesny obiekt zburzono, zaś na jego miejscu wybudowano bliźniaczy do stadionu w niemieckim Paderborn w pełni zadaszony obiekt, o pojemności 9913 miejsc z pełnym zapleczem sanitarnym oraz biurami klubu. Warto wspomnieć, iż w razie potrzeby stadion można przebudować, zwiększając jego pojemność do 15000 miejsc. Ponadto muszę nadmienić, iż pod obiektem Piasta działa niewielki, ale solidnie zaopatrzony sklep kibica, a na meczach domowych oblegane są liczne stoiska gastronomiczne, które dysponują naprawdę sporym wyborem potraw i napojów. Muszę też przyznać, iż bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie także doping prowadzony przez kibiców gospodarzy oraz świetny układ trybun, powodujący, iż z każdego miejsca na stadionie widoczność jest naprawdę znakomita. Wszystko to powoduje, iż z czystym sercem mogę polecić wizytę na meczu domowym Piasta.

Widok z zewnątrz na stadion Piasta

Piast Gliwice został założony przez przesiedleńców ze Lwowa w 1945 r. Po kilku awansach, w 1957 r. klub zdobył promocję do drugiej ligi w której spędził łącznie 35 lat. W tym czasie największe sukcesy gliwiczanie odnieśli w 1978 oraz 1983 roku, kiedy to dwukrotnie awansowali do finału Pucharu Polski, jednak w decydujących meczach schodzili z boiska pokonani (odpowiednio przez Zagłębie Sosnowiec i Lechię Gdańsk). Niestety dla klubu, przemiany ustrojowe początku lat 90. okazały się dla Piastunek zabójcze. Z powodu kłopotów organizacyjno-finansowych drużyna seniorów została w 1993 r. wycofana z rozgrywek, a jej reaktywacja i mozolna droga Piasta od B Klasy nastąpiła dopiero w 1997 roku. Już po sześciu latach gliwiczanie ponownie zawitali w drugiej lidze, by w 2008 roku świętować historyczny awans do Ekstraklasy. Wprawdzie ówczesny pobyt na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w kraju trwał tylko dwa lata, ale dla klubu, który przez lata pozostawał w cieniu wielkich śląskich sąsiadów, był to katalizator do zmian na lepsze. Po oddaniu nowego stadionu i dwóch kolejnych latach w pierwszej lidze, Piast wywalczył ponowny awans do Ekstraklasy w roku 2012. Mądrze zarządzany klub stał się oczkiem w głowie władz miasta, a rzesze kibiców zaczęły chodzić na mecze swojego klubu na nowym obiekcie. Beniaminek spisał się w rozgrywkach ligowych tak dobrze, że zajął czwarte miejsce w tabeli na koniec sezonu i po raz pierwszy awansował do europejskich pucharów. Wprawdzie gliwiczanie odpadli z tych rozgrywek z azerskim Karabachem Agdam, ale jak miało się okazać, drużyna zdobyła wówczas niezbędne doświadczenie na przyszłość. W kolejnych dwóch latach Piast uplasował się w dolnej części ligowej tabeli, ale sezon 2015/2016 przyniósł kolejny sukces. Ekipa prowadzona przez Radoslava Latala została niespodziewanie wicemistrzem kraju, ustępując Legii Warszawa jedynie o trzy punkty. Niestety, tym razem znów po sukcesie przyszły dwa gorsze lata – w kolejnym sezonie zespół znów był tylko ligowym średniakiem, za to prawdziwy kryzys dopadł gliwiczan w rozgrywkach sezonu 2017/2018. Drużyna długo okupowała miejsce spadkowe, lecz zatrudnienie byłego selekcjonera reprezentacji Polski – Waldemara Fornalika spowodowało kompletną odmianę gry i cudowne utrzymanie po zwycięstwie w ostatniej kolejce rozgrywek. Ale tego co stało się w kolejnym sezonie nie spodziewał się nikt. Trener Fornalik zbudował zespół z walecznych zawodników, często niechcianych w innych klubach. Po rundzie zasadniczej Ekstraklasy Piast zajmował trzecie miejsce w tabeli, ze stratą siedmiu oczek do Lechii Gdańsk i warszawskiej Legii. Lecz niesamowita runda finałowa (6 zwycięstw w siedmiu meczach) sprawiła, że gliwiczanie odrobili straty z nawiązką i mogli cieszyć się z sensacyjnego mistrzostwa Polski 2018/2019. Sukces był niebagatelny i świętowany długo, a jego owocem były odejścia z klubu czołowych zawodników. Fakt ten spowodował nieudane eliminacje europejskich pucharów oraz konieczność budowy drużyny przez trenera właściwie od nowa. Dość powiedzieć, że tak naprawdę dopiero w połowie rundy jesiennej wydaje się, iż zespół nareszcie zaskoczył i obecnie jego gra oraz wyniki są pełne optymizmu na przyszłość. W mojej ocenie, drużyna widocznie ma już najgorsze za sobą i z pewnością będzie do końca liczyła się w walce o najwyższe laury w tym sezonie. Ponadto warto wspomnieć, iż w klubie działa naprawdę świetna akademia, a kolejni wychowankowie Piasta pukają do pierwszego składu, pragnąc iść drogą Wilczka, Glika czy Dziczka. Z kolei trener Fornalik jest jednym ze szkoleniowców nie bojących się stawiać na zdolną młodzież, a jak pokazał choćby ubiegły sezon, jest to droga do sukcesu.

Przed rozpoczęciem meczu
Sektor ultras gospodarzy

Dzisiejsze spotkanie z pewnością nie zawiodło. Gra była toczona w szybkim tempie, a oba zespoły zdecydowanie chciały pokusić się o trzy punkty i nie kalkulowały. Mecz rozpoczął się od miłej dla mnie uroczystości, tj. od wyprowadzenia obu ekip przez dziecięcą eskortę. Mój Kuba był jedynym dzieckiem spoza akademii Piasta, które w tym dniu dostąpiło tego zaszczytu i wyprowadzał na plac gry stopera gospodarzy – Słoweńca Urosa Koruna. Syn świetnie sobie poradził i byliśmy z niego bardzo dumni, a zdjęcia z tej przygody będą dla niego wspaniałą pamiątką! Ale wróćmy do meczu – pierwsza groźna akcja miała miejsce w 12. minucie spotkania, gdy po dobrym dośrodkowaniu aktywnego Rymaniaka, napastnik gospodarzy Piotr Parzyszek uderzył niecelnie głową. Legioniści odgryźli się 10 minut później, gdy potężny strzał Novikovasa po indywidualnej akcji z trudem wybił bramkarz gliwiczan – Frantisek Plach. Najlepszą okazję w meczu Legia stworzyła po kolejnych dziesięciu minutach – po doskonałej akcji prawym skrzydłem Luquinhas zagrał na wolne pole do Artura Jędrzejczyka, a ten wyłożył futbolówkę Novikovasowi do pustej bramki. Niestety dla gości, reprezentant Litwy fatalnie przestrzelił z czterech metrów i goli wciąż nie oglądaliśmy. Ostatnia groźna sytuacja lepszych w pierwszej połowie warszawiaków miała miejsce w 43. minucie gdy po kolejnej wymianie podań prawą stroną Portugalczyk Luquinhas ładnie złamał akcję do środka, jednak jego strzał o metr minął dalszy słupek bramki Placha. Do przerwy gole nie padły, ale mimo ofensywnej gry Legii i nielicznych prób gospodarzy po kontratakach i stałych fragmentach gry, w rozmowach kibiców w kolejce do stoisk gastronomicznych zdecydowanie przewijało się jedno zdanie – „Legia źle się ustawia, jest dziś do ogrania”.

Rozgrzewka
Rzut oka na sektor gości

I niespodziewanie, na drugą odsłonę zespół Piasta wyszedł kompletnie odmieniony i to gliwiczanie zaczęli nadawać ton rywalizacji. Już w 57. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Spokojnie rozegrali atak pozycyjny i zagrali futbolówkę do lewej strony, tam idealnie w pole karne dorzucił ją młody Milewski, a naprawdę fantastycznym półwolejem z pierwszej piłki pod poprzeczkę bramki Majeckiego zakończył wszystko Parzyszek. 1-0 i szalona radość w sektorach gospodarzy. 11 minut później było już 2-0! Po szybkiej kontrze i długiej piłce Kirkeskova z głębi pola, futbolówkę przejął Jorge Felix, ale wydawało się, iż w sytuacji 2 na 4 Legii nic nie grozi. Nic bardziej mylnego – zawodnik Piasta zwodem do środka pola karnego z łatwością ograł Igora Lewczuka, po czym oddał strzał wprost w drugiego stopera gości – Mateusza Wieteskę. Na szczęście Felixa, piłka tak niefortunnie odbiła się od legionisty, że spadła wprost pod nogi Hiszpana, który znalazł się momentalnie w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości. Wówczas spokój i technika zawodnika z Gliwic zrobiły swoje, albowiem spokojną podcinką umieścił on futbolówkę w siatce Legii. Goście natychmiast rzucili się do rozpaczliwego odrabiania strat, ale dobry strzał Niezgody głową po dośrodkowaniu Pawła Wszołka z trudem wybronił Plach. Oba zespoły nie stworzyły już groźniejszych sytuacji, a zwycięstwo Piasta 2-0 stało się faktem. Dzisiejszy mecz pokazał, iż obecny sezon Ekstraklasy może być równie wyrównany jak poprzedni, a oba zespoły będą z pewnością walczyć o najwyższe cele.

Po meczu spokojnie opuściliśmy obiekt i udaliśmy się w drogę powrotną do domu. Muszę przyznać, iż doping, który zaserwowali dziś kibice obu drużyn zrobił wrażenie na całej mojej rodzince, a Piast chyba już zawsze będzie kojarzył mi się z dużą ilością pozytywnych emocji, za których zapewnienie całemu klubowi serdecznie dziękuję! Poza tym mam nadzieję, iż dzisiejszy mecz z Legią będzie prawdziwą odskocznią gliwiczan do dobrych wyników i spowoduje on, że drużyna już na dobre wróci na właściwe tory.

Kategorie: Byłem na meczu...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *