Stadion Miejski w Jastrzębiu Zdroju

25.09.2019 r.

GKS 1962 Jastrzębie – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1-0 (Puchar Polski)

Widzów : 896

Po ogłoszeniu terminarza I rundy Pucharu Polski stwierdziłem, iż spróbuję uzyskać akredytację na mecz GKS Jastrzębie, który podejmował u siebie Bruk-Bet Termalicę Nieciecza. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu, dwa dni przed rozpoczęciem spotkania otrzymałem od klubu informację, iż mój wniosek został przyjęty. Dlatego też po zakończeniu pracy, udałem się w pochmurne środowe popołudnie w ponad 100 – kilometrową trasę do Jastrzębia – Zdroju. Dzisiejsze spotkanie między przedstawicielami 1. Ligi zapowiadało się bardzo ciekawie, ponieważ oba zespoły znajdują się w środku tabeli tych rozgrywek, lecz ich cele na ten sezon są zupełnie odmienne. Jastrzębianie raczej skupiają się na zapewnieniu sobie spokojnego utrzymania, natomiast Słoniki pragną jak najszybciej powrócić do Ekstraklasy, którą opuściły w 2018 roku. Z kolei w Pucharze Polski cel jest zawsze taki sam – dotrzeć w tych rozgrywkach jak najdalej – a takie podejście było dziś gwarantem ciekawego i wyrównanego meczu. Około 17.00 zameldowałem się na darmowym parkingu znajdującym się przy niesamowicie klimatycznym stadionie GKS-u i udałem się na dokładne oględziny tego obiektu.

Widok z zewnątrz na Stadion Miejski w Jastrzębiu – Zdroju
Budynek MOSIR-u, w którym znajdują się m.in. szatnie
Rzut oka na trybunę

Jastrzębie – Zdrój jest zamieszkałym przez niespełna 90 tys. mieszkańców miastem leżącym w południowej części województwa śląskiego tuż przy granicy z Czechami. Jest to miasto skrajności – jego północna część charakteryzuje się dużym zurbanizowaniem spowodowanym przede wszystkim wysoką aktywnością górniczą, natomiast południowa ogromnym zróżnicowaniem terenu, pięknymi parkami oraz terenami nadrzecznymi. To niezwykłe miasto jeszcze do lat 90. XX w. było uzdrowiskiem z pięknym parkiem zdrojowym, w którym znajdują się liczne pijalnie wód i domy zdrojowe. Jednakże dziś Jastrzębie – Zdrój to przede wszystkim ładne miasto charakteryzujące się licznymi kopalniami węgla kamiennego zarządzanymi przez Jastrzębską Spółkę Węglową, wokół których kręci się życie codzienne wielu jego mieszkańców. Oczywiście najbardziej charakterystycznymi punktami miasta są właśnie jego kopalnie (m.in. Jas-Mos czy Zofiówka), ale nie brakuje tu także pięknych zabytków, takich jak liczne kościoły, Park Zdrojowy, Zespół Dworski w Bziu czy przepiękny Zespół Pałacowy w Boryni. W Jastrzębiu nie brakuje też zadbanych terenów zielonych dla fanów aktywnego wypoczynku, a bliskość Beskidów oraz Czech sprawia, iż miejscowość ta jest znakomitą bazą wypadową dla tych bliższych oraz dalszych wypadów. Wszystko to powoduje, iż z czystym sumieniem mogę zachęcić do odwiedzenia tego niezwykłego miasta.

Stadion Miejski w Jastrzębiu – Zdroju jest z pewnością jednym z najbardziej klimatycznych obiektów piłkarskich, na jakich byłem. Znajduje się on w centralnej części miasta w niecce otoczonej potężnymi blokami mieszkalnymi. Pod obiektem zlokalizowany jest darmowy parking, ale wielu kibiców zostawia swoje samochody także w okolicznych ulicach, dlatego też nie ma tu żadnych problemów z miejscem parkingowym. Wprawdzie stadion MOSiR, który służy klubowi od 1989 r. jest już dość leciwy, ale ma swój niepowtarzalny klimat. Jego ogromne jupitery są widoczne z daleka, a charakterystyczne dla niego są też choćby liczne murale znajdujące się przy wejściu dla kibiców. Obecnie, po kilku renowacjach obiekt ten dysponuje jedną czynną trybuną z niespełna 6 tys. miejsc siedzących, a wszystkie pomieszczenia klubu i szatnie umiejscowione są w znajdującym się obok budynku MOSiR-u. Jednak według mnie korona stadionu czy nieczynne trybuny z pozostałościami po starych ławkach powodują, iż naprawdę czuć tu wielką historię tego obiektu. Ponadto warto wspomnieć, iż na meczach GKS-u działa porządnie zaopatrzony punkt gastronomiczny oraz stoiska z klubowymi pamiątkami, ale naprawdę piorunujące wrażenie robi prowadzony przez miejscowych ultrasów doping. W ostatnim czasie dzięki staraniom kibiców, miasto Jastrzębie – Zdrój coraz częściej mówi o budowie nowego obiektu na ok. 8 tys. widzów, ale na ten moment brak jest konkretów w tej kwestii. Jeżeli takowy powstanie, z całą pewnością będę musiał go odwiedzić, ponieważ obecny stadion oraz samo miasto zrobiły na mnie naprawdę znakomite wrażenie.

Mural ze Św. Barbarą na stadionie GKS-u
Korona stadionu
Murale przy wejściu na obiekt

GKS powstał jako wielosekcyjny klub sportowy Górnik Jastrzębie w 1961 r., jednakże w związku z utworzeniem sekcji piłki nożnej w roku 1962, to właśnie ta data znajduje się obecnie w nazwie klubu. Każda z sekcji – siatkarska, bokserska, tenisa stołowego – znajdowała się pod opieką jednej z jastrzębskich kopalń, a mecenasem piłkarzy została KWK Moszczenica. Po kilku awansach, już w 1967 r. Górnicy zameldowali się w klasie okręgowej, w której gościli nieprzerwanie przez pięć sezonów, a w międzyczasie – w 1970 r. – klub zmienił nazwę na GKS. Sezon 1972/1973 Jastrzębianie spędzili na trzecim poziomie rozgrywkowym, by już po roku znaleźć się w gronie drugoligowców. Niestety po rocznej przygodzie na drugoligowym froncie GKS spadł do 3. Ligi, w której gościł nieprzerwanie przez kolejne 5 lat. W tym czasie klub osiągnął jednak największy sukces w swej historii, tj. półfinał Pucharu Polski w sezonie 1975/1976. W sezonie 1979/1980 górnicy wrócili do drugiej ligi, lecz znów po rocznym pobycie w niej, musieli przełknąć gorycz degradacji na trzeci poziom rozgrywek. Po kolejnych pięciu sezonach nastąpił sportowy rozwój klubu – w 1985 r. GKS znów wywalczył promocję do drugiej ligi, by już po trzech latach – po raz pierwszy – w roku 1988 wywalczyć awans do 1. Ligi (ówczesna Ekstraklasa). Niestety był to jedyny sezon Jastrzębian na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, ponieważ już po roku spadli oni na drugi poziom rozgrywek, by w kolejnym zaliczyć następną degradację i na wiele lat utkwić w 3. Lidze. Lata 2002 – 2004 były naznaczone kolejnym spadkiem i występami na 4. poziomie rozgrywkowym, lecz kibice marzący o powrocie na piłkarskie salony doczekali się renesansu GKS-u, który po dwóch awansach zawitał po raz kolejny w 2. Lidze w sezonie 2007/2008. Niestety ze względu na problemy finansowe, klub został zdegradowany na trzeci poziom rozgrywek, lecz coraz większe kłopoty spowodowały konieczność nowego rozdania i start GKS 1962 w klasie okręgowej w sezonie 2010/2011. Na szczęście grupa zapaleńców nie pozwoliła klubowi upaść i rozpoczął się mozolny marsz Jastrzębian po kolejnych szczeblach rozgrywek. Wystarczy wspomnieć, iż już w 2014 r. GKS zameldował się w 3. Lidze (gdzie m.in. rozgrywał doskonale pamiętane przeze mnie mecze z Małąpanwią Ozimek, której Prezesem wówczas zostałem), by po trzech latach wywalczyć awans do 2. Ligi. Klub terminował w niej tym razem tylko rok, ponieważ sezon 2018/2019 Jastrzębianie rozegrali już w 1. Lidze, w której zajęli bardzo dobre 5. miejsce. Obecnie GKS 1962 jest solidnym pierwszoligowcem, który słynie z doskonałego szkolenia młodzieży, a kadrę swego zespołu opiera przede wszystkim na zawodnikach ze Śląska. Ciekawostką jest fakt, iż kilku bardzo ważnych zawodników z obecnej kadry GKS-u występuje w klubie nieprzerwanie od czasów trzecio, a nawet czwartoligowych i mimo propozycji z innych klubów są wierni swoim barwom. Tacy zawodnicy jak Grzegorz Drazik, Kamil Szymura, Damian Tront czy Kamil Jadach są obecnie prawdziwymi legendami dla kibiców i młodych piłkarzy GKS Jastrzębie. 

Rozgrzewka
Na pierwszym planie reprezentant Łotwy – Vladislavs Gutkovskis
Jeden z najlepszych graczy GKS-u 1962 – Farid Ali

Dzisiejszy mecz niestety zawiódł. Gospodarze występujący w nieco zmodyfikowanym składzie, skupili się na solidnej defensywie, szybkich kontratakach oraz stałych fragmentach gry. Goście z kolei wyraźnie nie mieli pomysłu na poważne zagrożenie bramce GKS-u. Wprawdzie – również dzięki doskonałej murawie – tempo gry było całkiem szybkie, lecz akcji bramkowych było jak na lekarstwo. Jastrzębianie byli w pierwszej połowie zespołem dużo bardziej konkretnym, a ich pomysłem był przede wszystkim wysoki pressing na wyprowadzających piłkę defensorów gości. W ten sposób miejscowi szybko odzyskiwali futbolówkę i błyskawicznie przedostawali się pod bramkę Bruk – Betu. Najgroźniejsze w pierwszej połowie akcje przeprowadzał aktywny Patryk Skórecki, ale jego strzały mijały bramkę gości. Natomiast najbliżej objęcia prowadzenia miejscowi byli po dwóch dobrze bitych rzutach rożnych, lecz ich strzały głową minimalnie mijały bramkę Słoników. Pomarańczowi w pierwszej odsłonie stworzyli w zasadzie jedną dobrą akcję bramkową, kiedy to po szybkiej kontrze reprezentanta Łotwy – Vladislavsa Gutkovskisa, akcji nie zamknął Słowak Patrik Misak. Do przerwy mieliśmy więc bezbramkowy remis, a miejscowi fani podkreślali, iż z taką grą trzeba się będzie chyba szykować na dogrywkę.

Zawodnicy obu drużyn wychodzą na boisko
Jonathan De Amo

Druga odsłona przebiegała bardzo podobnie do pierwszej. Gdy młodzi Jastrzębianie nieco słabli, a goście zaczęli przejmować inicjatywę, trener GKS-u Jarosław Skrobacz szybko reagował i wpuszczał na plac zawodników występujących przeważnie w pierwszym składzie. Niespodziewanie, mimo teoretycznie wyżej notowanym graczom i lepszemu składowi, goście wciąż nie byli w stanie stworzyć zagrożenia pod bramką gospodarzy, którzy wciąż groźnie kontrowali i stwarzali kolejne okazje po stałych fragmentach. Gdy wydawało się, iż bramki nie padną i czeka Nas niechybna dogrywka – w 89. minucie meczu do rzutu wolnego po faulu na 18-ym metrze podszedł napastnik GKS-u Adam Żak. Jego dobry strzał trafił jednak w poprzeczkę, a odbita od niej piłka uderzyła w nogę nadbiegającego Kamila Adamka, po czym spokojnie wturlała się przy słupku do pustej bramki Niecieczan. 1-0 i Adamek utonął w objęciach kolegów. Gdy kilka chwil później sędzia zakończył dzisiejsze zawody, awans GKS-u do kolejnej rudny Pucharu Polski stał się faktem. Bezzębni dziś goście z pewnością na awans nie zasłużyli, lecz nie zmienia to faktu, iż zwycięstwo gospodarzy w tym składzie było dla ich fanów miłą niespodzianką.

W przerwie spotkania

W kolejnej rundzie Jastrzębianie zmierzą się na wyjeździe z innym pierwszoligowcem – Miedzią Legnica i w tym spotkaniu z pewnością nie będą należeć do faworytów. Po zakończeniu zawodów spokojnie opuściłem stadion i w padającym deszczu udałem się w drogę powrotną do domu, zastanawiając się nad tym, jak w takim poukładanym klubie jak Bruk-Bet Termalica Nieciecza, nieodpowiednia polityka kadrowa rzutuje na coraz gorsze wyniki. Ale cóż, to jest już temat na inną historię.

Kategorie: Byłem na meczu...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *