Stadion KS Panki

23.06.2019 r.

KS Panki – MKS Myszków 1-1 (Śląska Kl. Okręgowa gr. Częstochowa – Lubliniec)

Widzów : ok. 150

W nieco pochmurne popołudnie wybrałem się w ponad godzinną trasę samochodem z Ozimka do Panek. Po pięciu rozegranych kolejkach grupy Częstochowsko – Lublinieckiej Śląskiej Okręgówki, miejscowy KS z sześcioma oczkami na koncie, podejmował murowanego kandydata na zwycięzcę całych rozgrywek – a jednocześnie spadkowicza z 4. Ligi – MKS Myszków. Goście w pierwszych meczach sezonu, mimo rozegrania jednego meczu mniej zanotowali komplet zwycięstw, więc w zestawieniu z zawsze groźnymi u siebie miejscowymi, ich wizyta w Pankach była gwarantem niezłego meczu. Nieco po godzinie 16.30 zameldowałem się na parkingu znajdującym się na kameralnym stadionie w Pankach, po czym udałem się na mały spacer po miejscowości.

Panki to zamieszkała przez niespełna 2000 mieszkańców wieś na trasie z Olesna do Częstochowy. Leżąca w Częstochowskim Obszarze Rudonośnym miejscowość przez lata miała duże znaczenie w okolicy ze względu na działającą tu hutę oraz kopalnię rud żelaza. Obecnie Panki są bardzo urokliwe, pełne pięknych terenów zielonych, a prawdziwym symbolem tej wsi jest zbiornik wodny Panki, wokół którego rozciąga się miejscowość. Ponadto na pewno warto w Pankach odwiedzić miejscowy Kościół pw. Świętej Rodziny, wybrać się na obiad do jednej z pięknych miejscowych restauracji, a miłośników wrażeń z pewnością zainteresuje spływ kajakowy rzeką Pankówką. Generalnie, na pewno warto zajrzeć do Panek, ponieważ każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Widok na zbiornik wodny Panki oraz pięknie zagospodarowane tereny zielone

Stadion w Pankach znajduje się w centrum miejscowości, tuż przy przebiegającej przez miejscowość trasie Olesno – Częstochowa. Ten kameralny obiekt jest fantastycznie położony, ponieważ leży tuż nad zbiornikiem wodnym Panki i wielu miejscowych kibiców przychodzi na mecze KS-u piękną ścieżką prowadzącą właśnie od strony terenów nadwodnych. Dla kibiców zmotoryzowanych również nie ma żadnego problemu, ponieważ po zakupie biletu samochód można spokojnie zostawić na dużym parkingu leżącym w obrębie stadionu. Sam obiekt dysponuje dwoma trybunami z miejscami siedzącymi na ok. 200 widzów – jedną niewielką od strony wjazdu oraz drugą, znacznie większą – oddaną do użytku w 2011 roku, która jest zadaszona, a wchodzi się na nią od strony pięknych terenów zielonych. Prawdziwym symbolem stadionu jest jednak duży budynek klubowy – wybudowany w 2007 roku – doskonale widoczny z każdego punktu obiektu, pod którym również znajduje się parking oraz niewielkie boisko treningowe. Niestety minusem jest fakt, iż na meczach KS-u nie ma stoiska gastronomicznego oraz możliwości zakupu gadżetów klubowych, ale minimalna odległość trybun od placu gry oraz bardzo ładne bilety są z pewnością dużym plusem domowych spotkań w Pankach!

Budynek klubowy i boisko treningowe
Trybuna zadaszona
Rzut oka na obiekt w Pankach

KS Panki powstał w 1935 roku jako Granica Panki. Nazwa wzięła się stąd, że przed wojną miejscowość leżała bardzo blisko polsko-niemieckiej granicy właśnie. Dwa lata później powstało w Pankach boisko sportowe, na którym miejscowa ekipa gra do dnia dzisiejszego. Po wojnie klub reaktywowano w 1953 roku, lecz przez lata, mimo wsparcia miejscowej kopalni, miejscowi występowali w niższych ligach – od klasy C do A. Gdy w 1991 roku w klubie pojawił się duży sponsor, a nazwę zmieniono na Deal Panki, rozpoczął się najlepszy sportowo okres w jego historii. W 1992 r. zespół po raz pierwszy awansował do Okręgówki, a już 3 lata później odniósł historyczny sukces, znajdując się w gronie 4-ligowców. Wprawdzie już po roku Panki spadły do klasy Okręgowej, ale drużyna okrzepła i utrzymywała się na tym poziomie rozgrywkowym przez 4 lata, by w 2000 r. wrócić do nazwy KS i już rok później niestety znów spaść do A Klasy. Nastąpił bardzo trudny czas dla futbolu w tej miejscowości – problemy finansowe spowodowały zawieszenie działalności klubu z końcem 2002 roku. Po kilku miesiącach grupa zapaleńców reaktywowała KS, ale drużyna seniorów wznowiła udział w B-klasowych rozgrywkach dopiero w 2005 roku. Po kolejnym awansie i kilku latach w klasie A, Panki wywalczyły długo wyczekiwany awans do Okręgówki w roku 2010. Dzięki stabilnej pracy zarządu, klub powrócił także do 4. Ligi Śląskiej (po awansie w roku 2016), ale przygoda Panek na tym poziomie trwała ponownie tylko rok. Od tamtej pory ekipa z powiatu kłobuckiego jest czołowym zespołem swojej grupy klasy okręgowej, efektem czego było zajęcie drugiego miejsca na koniec rozgrywek sezonu 2018/2019. Obecnie drużyna KS opiera się przede wszystkim na młodych zawodnikach z najbliższych okolic, ale także nie brakuje w niej graczy ogranych w wyższych klasach rozgrywkowych. Niezmiernie ważny jest jednak fakt, iż klub z Panek w ostatnich latach zdecydowanie postawił na szkolenie młodzieży, co owocuje dostarczaniem ciekawych miejscowych zawodników do kadry pierwszego zespołu oraz faktem identyfikowania się z klubem miejscowych kibiców, efektem czego frekwencja na meczach domowych Panek jest naprawdę wysoka.

Rozgrzewka

Powiem szczerze, iż poziom gry w dzisiejszym spotkaniu naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył – tempo było szybkie, a żadna z drużyn nie kalkulowała. Szczególnie mogła podobać się gra gospodarzy, którzy w starciu z liderem pragnącym powrócić po roku w klasie Okręgowej do grona 4-ligowców, absolutnie nie odstawali i zdecydowanie walczyli o trzy punkty. Mecz wprawdzie rozpoczął się od prowadzenia gry przez Myszkowian, których doświadczeni gracze dokładnie rozgrywali piłkę i co rusz nękali defensywę miejscowych. Panki z kolei ograniczały się do szybkich kontrataków, w których brylowali szczególnie Tomasz Pasieka i Krzysztof Małolepszy. Po kilku niewykorzystanych sytuacjach, goście dopięli swego w 33. minucie – do dobrej piłki z głębi pola dopadł w polu karnym Eryk Krupa (mający na swoim koncie występy w m.in. Rakowie Częstochowa czy Karpatach Krosno) i płaskim strzałem z lewej strony „szesnastki” pokonał Dawida Majchrzaka. Gospodarze natychmiast rzucili się do odrabiania strat i muszę przyznać, iż od tego momentu byli zespołem zdecydowanie lepszym. Szczególnie mógł podobać się szalejący w ataku Małolepszy oraz dobrze rozgrywający piłkę Sebastian Dobosz. Gdy wydawało się, iż do przerwy już nic się nie wydarzy, Panki przeprowadziły fantastyczną akcję w 45. minucie. Lewą stroną do akcji Pasieki włączył się Małolepszy, który przy linii końcowej ograł rywala i wycofał piłkę na piąty metr do nadbiegającego Jakuba Kozy, a ten spokojnym strzałem wpakował futbolówkę do bramki gości. Po tym golu sędzina dzisiejszych zawodów zarządziła przerwę, a naładowani gospodarze biegiem udali się do szatni, tak jakby nie mogli się już doczekać drugiej odsłony.

Rozpoczęcie gry

Po przerwie trwała dalsza wymiana ciosów. Goście najlepsze sytuacje stworzyli po dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry, lecz ich strzały głową dwukrotnie minimalnie minęły bramkę Panek. Gospodarze z kolei byli najbardziej groźni po szybkich przejęciach futbolówki w środkowej strefie i błyskawicznym uruchomieniu Małolepszego i Kozy. Ten drugi w 67. minucie przeprowadził błyskotliwą akcję lewą stroną, ale w polu karnym nieczysto trafił w piłkę i jego strzał z łatwością wyłapał golkiper gości. Z upływającym czasem Myszkowianie przejmowali inicjatywę, jednakże nie przełożyło się to na stuprocentowe sytuacje i rezultat nie uległ już zmianie.

smacap_Bright

Ten mecz pokazał, iż MKS nie będzie miał wcale łatwej drogi do awansu, a Panki z pewnością wracają już na właściwe tory. Jestem przekonany, iż gdy KS będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników w pełni zdrowia, znów solidnie namiesza w czołówce tabeli swojej grupy Śląskiej Okręgówki. Po zakończeniu meczu spokojnie udałem się w podróż powrotną do domu i muszę przyznać, iż rozmyślałem o tym, że poziom dzisiejszego meczu wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie i uświadomił mi dobitnie jak wielu ciekawych młodych zawodników występuje w niższych ligach.

Kategorie: Byłem na meczu...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *