Stadion GKS Szombierki w Bytomiu

05.06.2019 r.

Szombierki Bytom – MKS Myszków 1-0 (4. Liga Śląska gr. 1)

Widzów : ok. 200

Zeszłotygodniowa wizyta w sąsiednim Radzionkowie spodobała Nam się do tego stopnia, iż zdecydowaliśmy z kolegą, że tydzień później wybierzemy się na kolejny śląski szpil – na obiekt legendarnych bytomskich Szombrów. Rywalem Zielonych w ostatniej kolejce ligowych rozgrywek był walczący o utrzymanie w lidze MKS Myszków, który potrzebował dziś zwycięstwa, aby nie znaleźć się w gronie drużyn relegowanych do klasy okręgowej. Nieco ponad 70 – kilometrową trasę z Ozimka pokonaliśmy samochodem w ok. godzinę i 15 minut. Po dotarciu na duży parking pod obiektem przywitała Nas piękna, choć bardzo upalna pogoda oraz fantastyczny, tchnący wielką historią stadion, co stanowiło zapowiedź bardzo miłych przeżyć.

Bytom to rozległe, ponad 160-tysięczne miasto położone na Górnym Śląsku, leżące ok. 100 kilometrów od Opola oraz ledwie 15 km od Katowic. Przez lata była to miejscowość kluczowa dla Śląska, ponieważ jest ona nie tylko jedną z najstarszych w regionie, ale do rozkwitu Katowic, to właśnie Bytom stanowił swoiste centrum śląskości oraz kultury z nią związanej. Miasto swoje czasy świetności przeżywało szczególnie w 19-tym wieku oraz po wojnie – w okresie Komuny – ze względu na dużą liczbę kopalni oraz zakładów zajmujących się tzw. ciężkim przemysłem. Warto wspomnieć, iż w końcówce lat 80-tych 20. wieku Bytom zamieszkiwało prawie 240 tys. ludzi. Niestety, po przemianach ustrojowych miasto zaczęło ubożeć, a miało to związek nie tylko z problemami w przemyśle wydobywczym (w Bytomiu znajdowało się 6 kopalni), ale także z odpływem mieszkańców, którzy zaczęli szukać innych miejsc pracy oraz zamieszkania. W związku z tym wszystkim, Bytom jest miastem ogromnych kontrastów – niszczejące i pustoszejące familoki z jednej strony, a piękne nowoczesne osiedla i zabytkowe kamienice z drugiej. Ogromne spustoszenie wywołane przez lata „fedrowania” powoduje częste ruchy ziemi i osuwiska, ale można także w mieście znaleźć piękne tereny zielone i rekreacyjne. Ja osobiście uważam, iż warto odwiedzić to miasto, aby poczuć klimat starego Śląska i zobaczyć oczywiście najważniejsze zabytki, takie jak : Rynek ze Starym Miastem i pięknymi kamienicami, Wzgórze Św. Małgorzaty, liczne przepiękne Kościoły czy słynne na całą Polskę bytomskie pomniki. Jednakże z mojego punktu widzenia, wygląd i przystosowanie Bytomia do obecnych czasów wprawdzie zdecydowanie się poprawia, ale jest jeszcze dużo do zrobienia, aby to miasto wróciło do swojej pozycji z czasów największej świetności.

Parking pod stadionem
Plac zabaw na terenach zielonych otaczających obiekt
Wejście na stadion
Boisko treningowe Szombierek, a na nim zajęcia młodych adeptów futbolu
Budynek klubowy

Stadion GKS Szombierki znajduje się w dzielnicy o tej samej nazwie, w pobliżu zamkniętej w 1996 r. kopalni, której szyb do dzisiaj zajmuje czołowe miejsce w herbie klubu. Obiekt ten został wybudowany w 1968 roku przez świetnie prosperujący wówczas zakład wydobywczy i na początku dysponował trybunami na ok. 20 tys. widzów. Wprawdzie w późniejszych latach stadion mocno podupadł, jednak do dziś jego ogrom robi wielkie wrażenie. Cały ośrodek sportowo-rekreacyjny, na którym znajduje się „dom” Szombrów jest naprawdę ogromny, a znajdują się na nim m.in. korty tenisowe, plac zabaw, budynek klubowy, czy boiska treningowe. Wokół obiektu znajduje się duży parking, na którym można bez problemu zostawić swój środek lokomocji. Warto wspomnieć, iż na stadionie Szombierek co miesiąc odbywa się ogromny jarmark staroci, a także liczne imprezy organizowane przez miasto w tej dzielnicy. Po ostatnim remoncie w 2009 roku pozostała jedna trybuna z 537-oma miejscami siedzącymi oraz niewielkim dachem, a także sektor dla kibiców gości. Muszę przyznać, iż obiekt zrobił na mnie naprawdę potężne wrażenie, ponieważ na każdym kroku widać tu wspaniałą historię Szombrów. Stara tablica wyników, rozległe nieczynne trybuny, a także niesamowity, pełen pucharów i pamiątkowych tablic budynek klubowy powodują, iż Szombierki są punktem obowiązkowym dla każdego groundhoppera. Dodatkowo, na meczach można posilić się nie tylko pyszną kiełbaską, ale także śląskim żurkiem (!), czy nawet wypić czeskie piwo lane, a także nabyć klubowe pamiątki. Do tego wszystkiego mecze Szombierek umilają oprawy zorganizowanej grupy kibiców, a dodatkowo niesamowity dowcipny spiker, który z poziomu murawy na bieżąco komentuje meczowe wydarzenia.

Tunel prowadzący na murawę
Wnętrze budynku klubowego
Rzut oka na trybunę
Punkt gastronomiczny
Ultras Szombierki
Dowcipny spiker meczowy

GKS Szombierki w tym roku obchodzi stulecie swego istnienia. Założony w 1919 roku klub w pierwszych latach swego istnienia występował w niższych ligach niemieckich, jednak po wojnie – w 1949 roku rozpoczął występy w polskiej pierwszej lidze. Od początku Szombry wzbudzały ogromne zainteresowanie mieszkańców Szombierek, będąc oczkiem w głowie zarządu kopalni i jednocześnie klubem wielosekcyjnym, w którym z czasem pozostali jednak tylko piłkarze. Co ciekawe, ich mecz z 1949 r. z Wisłą Kraków wywołał tak ogromne zainteresowanie, iż z obawy przed zatrzymaniem pracy pod ziemią, kopalnia Szombierki zapewniła górnikom możliwość wysłuchania transmisji z tego wydarzenia! W kolejnych latach nastąpił niesamowity rozwój klubu, który zaowocował pierwszym w historii wicemistrzostwem Polski w 1965 roku oraz dostarczeniem kilku zawodników do reprezentacji narodowej. Zespół wspierany przez kopalnię oraz ogromne rzesze kibiców po dziewięciu latach spadł jednak niespodziewanie z pierwszej ligi. Po rocznym pobycie w 2. Lidze Zieloni z łatwością powrócili w szeregi pierwszoligowców, by w 1980 r. zdobyć historyczne mistrzostwo pod wodzą legendarnego Huberta Kostki! W zespole tym występowali m.in. reprezentanci Polski Roman Ogaza czy Rudolf Wojtowicz. Gdy rok później zespół zajął trzecie miejsce na podium 1. Ligi, wydawało się, iż nic nie zatrzyma kolejnych marszów Szombierek po medale i występy w europejskich pucharach. Niestety, w związku z coraz trudniejszą sytuacją w górnictwie, kopalnia zaczęła stopniowo ograniczać finansowanie klubu, co zaowocowało regularnym lawirowaniem zespołu pomiędzy 1. i 2. Ligą. Ostatni sezon na najwyższym szczeblu krajowego futbolu Zieloni zakończyli w 1993 roku, by już 6 lat później po raz pierwszy zameldować się w gronie czwartoligowców. Od tej pory rozpoczął się całkowity upadek klubu, który rozgrywki sezonu 2007/2008 spędził w klasie B, skupiając się przede wszystkim na szkoleniu młodzieży. W międzyczasie Szombierki przez krótki czas stanowiły nawet jeden klub z bytomską Polonią, jednakże fuzja nie sprawdziła się i po kilku miesiącach oba zespoły powróciły do indywidualnego funkcjonowania. Na szczęście, po B-klasowym „resecie” klub zaczął odbudowywać się, szczególnie dzięki stopniowemu wychowywaniu i wprowadzaniu do zespołu miejscowej młodzieży. I tak, już po dwóch latach Zieloni świętowali awans do Klasy Okręgowej, by w 2013 roku zameldować się w trzeciej lidze. Po trzech stabilnych sezonach na tym szczeblu, w związku z reorganizacją rozgrywek Szombierki zostały zdegradowane do 4. Ligi Śląskiej, w której występują od trzech lat. Obecnie, młody zespół opierający się na wychowankach i zawodnikach z najbliższych okolic (najbardziej znanym graczem jest z pewnością doświadczony kapitan Tomasz Balul), należy do ścisłej czołówki grupy 1. w 4. Lidze i dzisiejsze spotkanie było dla niego ostatnim w tym sezonie. Wprawdzie co roku znajdują się ekipy silniejsze od Szombrów, które ostatecznie wyprzedzają ich na finiszu ligowej rywalizacji, ale Prezes klubu marzy o trzecioligowej promocji, a obrana przez Zarząd klubu ścieżka rozwoju z pewnością przyniesie z czasem takie możliwości. Mogę szczerze przyznać, iż bardzo mile zostaliśmy przyjęci na dzisiejszym meczu – Prezes oprowadził Nas po budynku klubowym pełnym medali i pucharów i okazał się niezwykłym rozmówcą, który – mimo młodego wieku – dysponuje ogromną wiedzą na temat historii klubu. Dlatego też z tego miejsca serdecznie pozdrawiam całą ekipę Szombierek z Panem Prezesem na czele!

Herb GKS Szombierki
Tablica upamiętniająca historyczne mistrzostwo Polski
Rozgrzewający się gospodarze – w tle tablica wyników
Puchary w budynku klubowym

Przed dzisiejszym spotkaniem gospodarze wciąż liczyli się w walce o podium, choć już wcześniej pierwsze dwa miejsca w tabeli zapewniły sobie ekipy Polonii Bytom oraz Warty Zawiercie. Obecny sezon przebiegł być może nieco poniżej ambicji Szombierek (poprzednie dwa Zieloni kończyli odpowiednio na drugiej i trzeciej lokacie), ale młody zespół wciąż się rozwija i z pewnością jeszcze nie raz przyniesie sporo radości swoim fanom. Na zupełnie odmiennym biegunie znajdowała się ekipa dzisiejszych gości – MKS Myszków musiał dziś wygrać, by nie spaść do klasy okręgowej. Myszkowianie należący w ostatnich latach do solidnych czwartoligowych ekip kompletnie zawiedli w tym sezonie, notując szczególnie nieudaną rundę jesienną.  

Rozgrzewka

Mecz rozpoczął się od prowadzenia gry przez gospodarzy, a Myszkowianie skupiali się na solidnej defensywie i próbach kontrataków. Bardzo dobrze przygotowana płyta boiska sprzyjała szybkiej grze, lecz pierwsza połowa nie obfitowała w wiele ciekawych akcji. Pierwsza dobra sytuacja miała miejsce w 23. minucie spotkania, gdy po dobrze uderzonym rzucie wolnym MKS-u, tylko kapitalna parada golkipera uchroniła miejscowych przed utratą gola. Zieloni odcięli się groźnym uderzeniem z dystansu 7 minut później, ale najlepszą akcję stworzyli w 37. minucie meczu. Po długim zagraniu z głębi pola do lewej strony, napastnik gospodarzy z łatwością ograł obrońcę z Myszkowa i idealnie wyłożył futbolówkę na 16. metr. Niestety, strzał niepilnowanego pomocnika bytomian do pustej bramki okazał się zbyt lekki i został zablokowany przez defensorów gości. Do przerwy rezultat nie uległ zmianie, mimo tego, iż goście stworzyli jeszcze jedną dobrą okazję po rzucie rożnym w 44. minucie.

Oba zespoły wychodzą na boisko
Drużyny już na placu gry

Druga połowa wyglądała już nieco inaczej, a to ze względu, iż gospodarze objęli prowadzenie w 63. minucie. Po rzucie rożnym z prawej strony, jeden z bytomian idealnie zgrał głową futbolówkę na długi słupek, a tam kompletnie niepilnowany Amadeusz Zając z łatwością wpakował ją do siatki gości. O dziwo, gol nie podziałał mobilizująco na myszkowian, którym od tej pory jakby zabrało oddech. Zieloni natomiast spokojnie kontrolowali grę i wychodzili z błyskawicznymi kontratakami, których nie potrafili jednak wykorzystać. Najlepszy przeprowadzili w 80. minucie spotkania (w pewnym momencie atakowali nawet 5 na 2), ale zniweczyli tę doskonałą sytuację niedokładnym przyjęciem piłki w kluczowym momencie. Goście w drugiej odsłonie w zasadzie nie stworzyli żadnej sytuacji bramkowej, a końcowy gwizdek sędziego oznaczał zwycięstwo Szombierek 1-0 i degradację MKS-u Myszków do Klasy Okręgowej.

Na plac gry wchodzi Amadeusz Zając – późniejszy zdobywca zwycięskiej bramki
Kapitan gości próbujący motywować swych kolegów podczas wybijania rzutu rożnego
Rozpacz gości po zakończeniu spotkania

Dzisiejszy wyjazd z pewnością zapamiętam na długo – przede wszystkim ze względu na tchnący wielką historią klub i stadion oraz przesympatycznych pracowników GKS Szombierki. Mam nadzieję, że z czasem Zieloni powrócą na szczebel centralny i na ich niezwykły obiekt znów zawitają wielkie kluby!

Kategorie: Byłem na meczu...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *