Stadion SMS w Radzionkowie

29.05.2019 r.

Ruch Radzionków – Ślęza Wrocław 0-2 (3. Liga gr. 3)

Widzów : ok. 400

Po ogłoszeniu trzecioligowego terminarza, okazało się, iż ekipy z grupy trzeciej tego poziomu rozgrywek rozegrają 32-gą rundę spotkań w środę – 29 maja. Do obejrzenia wybrałem dwa mecze o życie – w Namysłowie i Radzionkowie, ale po kontakcie z sympatycznymi przedstawicielami Cidrów zdecydowałem się na popołudniowy wypad z kolegą na mecz żółto-czarnych, których rywalem w dzisiejszym meczu o uniknięcie degradacji była wiceliderująca w ligowej tabeli – wrocławska Ślęza. Nieco ponad 60 – kilometrową trasę z Ozimka pokonaliśmy samochodem w około godzinę. Na miejscu – mimo niezbyt przychylnych prognoz – powitała Nas piękna pogoda oraz bardzo ładny, kameralny obiekt, na którym od kilku miesięcy występuje miejscowy Ruch.

Radzionków to niewielkie, ponad 16-tysięczne miasto położone na Górnym Śląsku, w powiecie Tarnogórskim. Co ciekawe, do 1997 roku miasto to leżało w granicach Bytomia i było jedną z jego dzielnic, ale od roku 1998 znów jest osobną miejscowością, która graniczy z Bytomiem właśnie. Radzionków zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie ze względu na wszechobecne tereny zielone – w jego granicach przebiega kilka szlaków turystycznych (m.in. Szlak Zabytków Techniki Woj. Śląskiego), lecz chętnych do aktywnego wypoczynku przyciąga również Park rekreacyjny Księża Góra. Najbardziej charakterystycznym punktem miasta jest jednak górujący nad nim Kościół Św. Wojciecha, ale trzeba też dodać, iż warte odwiedzenia jest również Muzeum Chleba, Szkoły i Ciekawostek przy ul. Z. Nałkowskiej.

Budynek SMS w Radzionkowie

Ruch od niedawna rozgrywa swoje mecze domowe na obiekcie Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Radzionkowie. Stadion ten znajduje się na osiedlu w północnej części miasta, od strony wjazdu z Tarnowskich Gór. Za miejsca postojowe dla kibiców służą parkingi pobliskich marketów, a fani mogą na meczu zaopatrzyć się w gadżety klubowe, skorzystać ze stoiska gastronomicznego, jak również – co rzadkie w Polsce – otrzymują darmowy program meczowy. Kolejną cechą wyróżniającą obiekt Cidrów jest sztuczna murawa i dość niewielkich rozmiarów boisko, co powoduje, iż ich domowe spotkania są toczone w naprawdę szybkim tempie. Warto wspomnieć, iż pierwszą rundę rozgrywek Ruch rozgrywał na stadionie w pobliskim Orzechu, ponieważ obiekt w Radzionkowie w tym czasie dostosowywano do wymogów licencyjnych (m.in. budowano trybunę na 532 widzów z częściowym zadaszeniem oraz zaplecze sanitarne), a wcześniej przez wiele lat (aż do końca sezonu 2017/2018) żółto-czarni występowali na legendarnym stadionie w Bytomiu-Stroszku. Obiekt ten został jednak zlicytowany za długi klubu i zburzony przez firmę deweloperską. Tak naprawdę więc Ruch dopiero od niedawna rozgrywa swoje spotkania we własnym mieście.  W tym momencie muszę wspomnieć, iż mecze domowe radzionkowian cieszą się ogromnym zainteresowaniem, a grupa wiernych ultrasów ubogaca je zorganizowanym dopingiem oraz ciekawymi oprawami.

Trybuna na stadionie w Radzionkowie
Wejście na obiekt
Program meczowy

Ruch Radzionków w tym roku obchodzi stulecie swego istnienia. Jest to bardzo znany i zasłużony klub, który już w 1952 roku po raz pierwszy zawitał w grono drużyn występujących na szczeblu centralnym, a w kolejnych latach lawirował pomiędzy 2. Ligą a Ligą Śląską. W latach 1969-1989 Cidry nieprzerwanie grały na poziomie 4. Ligi, ale po tym okresie nastąpił ich błyskawiczny marsz w górę ligowej hierarchii. Po awansie do trzeciej klasy rozgrywkowej i kilku sezonach, które pozwoliły okrzepnąć na tym poziomie, radzionkowianie w 1996 roku powrócili do grona drugoligowców, by już po dwóch latach awansować po raz pierwszy w historii do 1. Ligi (obecna Ekstraklasa). Po dwóch dobrych sezonach – odpowiednio 6. i 10. miejsce na koniec rozgrywek – i wypromowaniu sporej ilości znanych zawodników (m.in. legendarny Marian „Ecik” Janoszka) Ruch po trzech latach spadł do drugiej ligi. Po dwóch kolejnych sezonach rozpoczął się regres klubu, zakończony spadkiem do ligi trzeciej, a już w 2006 r. zameldowaniem się w gronie czwartoligowców. I gdy wydawało się, że klub na dobre pogrąży się w marazmie piłki amatorskiej, pojawił się w nim prezes Tomasz Baran. Rozpoczął się marsz Cidrów zakończony awansem do pierwszej ligi w 2010 roku. Niestety po dwóch udanych sezonach, w związku z problemami finansowymi, drużyna, która zajęła 9. lokatę w 1. Lidze w sezonie 2011/2012, została po nim wycofana z rozgrywek, a klub wznowił działanie dopiero w 2013 roku w 3. Lidze. Po dwóch latach na tym poziomie, Cidry spadły do 4. Ligi, by powrócić w grono trzecioligowców w 2018 roku po wygranych barażach z bytomską Polonią. Obecnie kadra Ruchu składa się ze Ślązaków i jednego obcokrajowca, ale klub zdecydowanie stawia na szkolenie młodzieży i coraz więcej jego wychowanków debiutuje w pierwszym zespole. Myślę, że jest to polityka jak najbardziej słuszna, która nawet mimo chwilowego braku dobrych wyników, zaprocentuje w przyszłości. Znamienny jest fakt, iż w meczu ze Ślęzą w pierwszym składzie Cidrów wybiegło 6-u młodzieżowców, a czterej kolejni zasiedli na ławce rezerwowych!

Przed dzisiejszym spotkaniem gospodarze znajdowali się w bardzo niewesołej sytuacji. Bardzo nieudana runda wiosenna spowodowała, iż z klubem pożegnał się trener Kamil Rakoczy, a w jego miejsce drużynę przejął legendarny piłkarz śląskich klubów (mający także występy choćby w warszawskiej Legii) – Piotr Rocki. Niestety wyników jak nie było, tak nie ma i Cidry w dzisiejszym meczu potrzebowały zwycięstwa z nie grającą już o nic, zajmującą drugie miejsce w tabeli (już bez szans na promocję do 2. Ligi) – Ślęzą Wrocław, aby przedłużyć swe nadzieje na utrzymanie.

Rozgrzewka

Mecz rozpoczął się od prowadzenia gry przez wrocławian, a Ruch z kolei wyczekiwał swoich szans po stałych fragmentach gry i kontratakach, w których brylował najlepszy w zespole Cidrów – Amine Boudguiga. Kilka sytuacji bramkowych stworzonych przez wrocławian to było jednak za mało na złamanie defensywy gospodarzy, którzy bardzo ofiarnie interweniowali w defensywie, co kontuzją w 22. minucie spotkania przypłacił ich bramkarz – Rafał Strzelczyk. Gdy wydawało się, iż konieczna będzie zmiana golkipera, przy aplauzie publiczności, po kilku minutach opatrywania, golkiper Ruchu wrócił do bramki i mimo kulenia do końca meczu, kilkukrotnie ratował swój zespół przed utratą gola – pierwszy raz w 29. minucie po strzale Stempina. Pięć minut później żółto-czarnych przed utratą bramki uchronił słupek, gdy po rzucie rożnym dla wrocławian bliski trafienia samobójczego był jeden z miejscowych obrońców. Ruch próbował odgryźć się dwiema szybkimi kontrami, ale to goście w pięciu ostatnich minutach pierwszej odsłony jeszcze dwukrotnie zagrozili bramce Strzelczyka. Najpierw po rzucie wolnym bramkarz Ruchu dobrze odbił piłkę na rzut rożny, a już w doliczonym czasie gry Ślęza przeprowadziła kontratak dwa na jednego. W sytuacji sam na sam z golkiperem miejscowych niepilnowany Stempin strzałem z prawej strony pola karnego ostemplował jednak słupek. Do przerwy goli więc nie obejrzeliśmy, ale za to poznaliśmy wyniki zakończonych już spotkań tej kolejki w 3. Lidze. I okazało się, że w związku z niekorzystnymi rezultatami innych meczów, Cidry musiały dziś wygrać, ponieważ każdy inny rezultat oznaczał ich degradację.

Piłkarze już na płycie boiska
Rozpoczęcie gry
Sektor ultras

W drugiej odsłonie obraz gry nie uległ zmianie. Wprawdzie Ruch zdecydowanie bardziej się spieszył, ale przełożyło się to tylko na dwie dobre sytuacje. Po dośrodkowaniu w pole karne Ślęzy, jej defensor – Adrian Repski tak niefortunnie interweniował, iż trafił w poprzeczkę własnej bramki. Z kolei w 59. minucie gospodarze stworzyli najlepszą okazję bramkową w tym spotkaniu. Po znakomitej akcji indywidualnej Boudguigi, który z prawej strony pola karnego wymanewrował dwóch obrońców drużyny gości, idealnie dośrodkowana przez niego futbolówka trafiła w stojącego trzy metry przed pustą bramką Kevina Rockiego. Niestety 17-letni syn trenera Cidrów nie trafił w nią czysto, a ta poszybowała obok lewego słupka. Po tej sytuacji wspólnie z kolegą stwierdziliśmy, iż z pewnością ta akcja się zemści, jednakże goście nie potrafili udokumentować coraz większej przewagi celnym trafieniem, ponieważ ich strzały były ofiarnie blokowane przez miejscowych obrońców. W 86. minucie po dobrej sytuacji Ruchu, Ślęza wyszła z błyskawiczną kontrą. Odkryci gospodarze nie zdołali wrócić do obrony, a Kornel Traczyk łatwo ograł w polu karnym trzech żółto-czarnych, po czym wyłożył futbolówkę niepilnowanemu Skórnicy, który spokojnie umieścił ją w siatce radzionkowian. Po tej sytuacji załamani gracze Ruchu jeszcze raz rzucili się do ataku i po kolejnej błyskawicznej kontrze – już w doliczonym czasie gry stracili drugą bramkę. Dobre zagranie do prawej strony od Bohdanowicza otrzymał aktywny Skórnica, który wykorzystał swoją szybkość, po czym spokojnie dograł piłkę na środek pola karnego, a tam niepilnowany Berkowicz przypieczętował zwycięstwo Ślęzy.

Chwilę po tym trafieniu sędzia zakończył dzisiejsze zawody, a spadek Ruchu do 4. Ligi po rocznym pobycie na trzecioligowym poziomie stał się faktem. Gdy rozżaleni kibice opuszczali stadion, mogli jeszcze spojrzeć na załamanych piłkarzy i trenera Ruchu, rozmawiających gorliwie przy ławce rezerwowych. Mam nadzieję, iż pomimo dzisiejszych wydarzeń Cidry szybko wrócą na szczebel międzywojewódzki, ponieważ klub z taką historią i znakomitymi kibicami, znacznie ubarwia 3. Ligę!

Załamana drużyna Ruchu po przegranym meczu
Kategorie: Byłem na meczu...

1 Komentarz

loan · 26 października 2019 o 08:13

Thanks for a marvelous posting! I truly enjoyed reading it, you
may be a great author. I will make sure to bookmark your blog
and definitely will come back down the road. I want to encourage one to
continue your great writing, have a nice weekend!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *