Centrum Sportu w Marcinkowicach

13.10.2018 r.

Sokół Marcinkowice – Górnik Wałbrzych 2-3 (4. Liga Dolnośląska – gr. wschodnia)

Widzów : ok. 180

W piękną, słoneczną sobotę wybrałem się z synkiem w odwiedziny u moich rodziców, mieszkających w Brzegu. Po kilkugodzinnej wizycie, korzystając z okazji, jaką jest niewielka odległość do podwrocławskich Marcinkowic, udałem się na mecz na szczycie grupy wschodniej 4. Ligi Dolnośląskiej, pomiędzy zajmującym trzecie miejsce w tabeli – miejscowym Sokołem, a faworytem do wygrania rozgrywek, liderującym Górnikiem Wałbrzych. Podróż samochodem z Brzegu do Marcinkowic zajęła mi ok. 30 minut, po których mogłem zameldować się na darmowym parkingu, znajdującym się na terenie kapitalnego Centrum Sportu w Marcinkowicach.

Obiekt Sokoła znajduje się w północnej części miejscowości i oprócz boiska do piłki nożnej, znajduje się na nim także kort tenisowy, duży parking, boisko Orlik, niewielki skatepark oraz boisko do siatkówki plażowej. Centrum Sportu jest świetnie utrzymane i bardzo czyste, ale przede wszystkim cały czas żyje, ponieważ praktycznie codziennie wielu mieszkańców miejscowości uprawia różne dziedziny sportu na jego terenie. Oczywiście, co bardzo ważne, chyba największe wrażenie zrobiła na mnie doskonale utrzymana murawa, ale generalnie cały obiekt jest znakomity, a jego wielkość idealna dla Marcinkowic. Ciekawostką jest fakt, iż dzisiejsze spotkanie zostało uznane za mecz podwyższonego ryzyka, a zorganizowana grupa kibiców gości miała obserwować zawody z odgrodzonego siatką kortu tenisowego. Jednakże ultrasi z Wałbrzycha na mecz nie przyjechali, choć na trybunie można było spotkać pojedynczych fanów oraz działaczy Górnika.

Herb Sokoła Marcinkowice

Budynek klubowy

Orlik w Centrum Sportu w Marcinkowicach

Budka spikerska

Trybuna

Wjazd na parking na obiekcie

Ludowy Klub Sportowy Sokół powstał w 1952 roku i przez lata występował w niższych ligach, pozostając w cieniu większych klubów z okolicznych miejscowości. Najlepszy czas klubu przypada na ostatnie lata, ponieważ po tułaczce pomiędzy A Klasą a Okręgówką, zielono-czarni na stałe zagościli w Klasie Okręgowej od sezonu 2010/2011, a po wywalczeniu kolejnego awansu – tym razem do 4. Ligi – w roku 2016, są jedną z czołowych ekip tych rozgrywek w grupie wschodniej województwa dolnośląskiego. Drużyna Sokoła opiera się na zawodnikach z najbliższych okolic, a niewielka odległość od Wrocławia, czy Oławy sprawia, iż miejscowy klub ma skąd pozyskiwać ciekawych zawodników. Obecnie, chyba najbardziej znanym zawodnikiem klubu jest doświadczony kapitan – Tomasz Rudolf, który przez lata występował w klubach wyższych lig, zaliczając nawet mecze w ekstraklasowym Śląsku Wrocław. Niebagatelne znaczenie ma także fakt prowadzenia przez klub prężnie rozwijającej się akademii, która w najbliższym czasie ma dostarczać drużynie coraz większej liczby młodych wychowanków.

Marcinkowice to prężnie rozrastająca się wieś, zamieszkana przez prawie 2000 osób, leżąca na trasie z Oławy do Wrocławia. Ta niewielka miejscowość jest pięknie zadbana, a jej najbardziej charakterystyczne punkty to piękny Kościół Parafialny oraz fantastyczna hala sportowa, znajdująca się w niedalekiej odległości od Centrum Sportu.

Rozgrzewka

Dzisiejszy mecz stał na naprawdę świetnym poziomie i był pełen emocji. Spotkanie rozpoczęło się od ataków Górnika, który zdominował posiadanie piłki, lecz gospodarze bardzo groźnie kontratakowali. Wałbrzyszanie w pierwszym kwadransie mieli kilka sytuacji bramkowych, ale najlepszą z nich zmarnowali w sposób nieprawdopodobny, ponieważ po kapitalnym dośrodkowaniu z prawej strony, kompletnie niepilnowany napastnik Górnika fatalnie przestrzelił głową z pięciu metrów. I jak to zwykle w piłce nożnej bywa, to gospodarze niespodziewanie objęli prowadzenie. Po jednej z kontr prawą stroną boiska, w polu karnym doskonale zastawił się Tomasz Rudolf, po czym został sfaulowany przez defensora z Wałbrzycha. Rzut karny spokojnie wykorzystał Kacper Rokicki i Sokół w 27. minucie objął prowadzenie. Po kilku minutach, zielono-czarni zaatakowali pressingiem wprowadzającego piłkę bramkarza gości, futbolówka została wyłuskana mu przez Rokickiego, po czym spokojnym lobem w siatce pustej wałbrzyskiej bramki umieścił ją najlepszy w pierwszej połowie na placu gry – Rudolf. 2-0 w 33. minucie i konsternacja w obozie faworyzowanych gości! Do przerwy rezultat nie uległ zmianie, ale chyba nikt nie spodziewał się tego, co wydarzy się w kolejnych minutach meczu.

Zawodnicy i sędziowie wychodzą na boisko

Przywitanie obu drużyn

Rozpoczęcie gry

Rzut karny i bramka na 1-0

Radość gospodarzy po drugim trafieniu

Górnicy w przerwie przeprowadzili jedną zmianę, która kompletnie odmieniła losy spotkania. Zanim fani zdążyli wrócić na swoje miejsca, w pierwszej akcji po wznowieniu gry Wałbrzyszanie zdobyli gola kontaktowego. Doskonałą akcję prawym skrzydłem zamknął celnym strzałem – wprowadzony chwilę wcześniej – Miłosz Rodziewicz i w 46. minucie spotkania było już 2-1. Kolejne minuty stały pod znakiem istnej nawałnicy ze strony gości, którzy zwietrzyli swoją szansę. Po kilku groźnych atakach, Miłosz Tragarz minął czterech zawodników Sokoła (włącznie z bramkarzem), ale jego strzał do pustej bramki, został zablokowany nogą przez rozpaczliwie interweniującego obrońcę z Marcinkowic. Lecz co się odwlecze, to nie uciecze i po kolejnej akcji mieliśmy już remis. Po ataku prawą stroną, aktywny pomocnik Górnika – Damian Chajewski – zszedł z piłką do strefy środkowej i strzałem z okolic 16-go metra w długi róg zaliczył w 52. minucie trafienie wyrównujące. Wydawało się, iż po tej bramce powietrze zeszło z gospodarzy już całkowicie, ale walczyli z Górnikiem jak równy z równym, groźnie kontratakując i szukając swoich okazji po stałych fragmentach gry. Sokół zdobył nawet bramkę, ale nie została ona uznana ze względu na pozycję spaloną. Z kolei, po drugiej stronie miały miejsce dwie bardzo kontrowersyjne sytuacje. Najpierw, wychodzący sam na sam z bramkarzem gospodarzy, skrzydłowy z Wałbrzycha, próbował wykorzystać zbyt dalekie wyjście golkipera  i sprytnym lobem przerzucił nad nim piłkę. Rozpaczliwa interwencja bramkarza ręką uratowała sytuację, jednak goście mieli spore – i być może uzasadnione – pretensje, iż  miała ona miejsce przed linią pola karnego. Jeszcze goręcej było po bramce na 3-2 dla Górników w 80. minucie meczu, która z powodu pozycji spalonej także nie została uznana. Gdy już wydawało się, iż oba zespoły podzielą się punktami, w ostatniej akcji doliczonego czasu gry po dalekim wrzucie z autu, futbolówka została zbyt krótko wybita przez obrońców Sokoła, a z tego skorzystał Dariusz Michalak, który miękko wrzucił ją w pole karne. To dokładne dośrodkowanie, strzałem głową na zwycięską bramkę zamienił kapitan Górnika – Tomasz Wepa. Arbiter główny już nie pozwolił na wznowienie gry i zakończył spotkanie. Zwycięstwem 3-2 Górnik umocnił się na prowadzeniu w tabeli, a z kolei Sokół osunął się na 4. pozycję. Spotkanie to pokazało, jak ważna jest gra do końca i wiara we własne możliwości, lecz przede wszystkim było pokazem pięknego futbolu na szczeblu 4. Ligi. Myślę także, iż zwycięstwo wywalczone w takich okolicznościach sprawi, że Górnicy jeszcze lepiej będą prezentować się w kolejnych spotkaniach. Co za mecz!

Kategorie: Byłem na meczu...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *