Stadion LZS Swornica w Opolu – Czarnowąsach

22.09.2018 r.

Swornica Czarnowąsy Opole – Małapanew Ozimek 1-2 (4. Liga Opolska)

Widzów : ok. 100

Samochodowa podróż z Ozimka do Czarnowąsów trwała ok. pół godziny. Tę 25-kilometrową trasę pokonaliśmy z przyjaciółmi na kolejny mecz na szczycie 4. Ligi Opolskiej, w którym miały zmierzyć się dwie drużyny z czołówki tabeli, posiadające na swoim koncie przed tym spotkaniem po 10 punktów. Mecze Swornicy z Małąpanwią zawsze należą do bardzo wyrównanych i niezwykle emocjonujących, lecz to co działo się w te sobotnie popołudnie przeszło Nasze najśmielsze oczekiwania. Ale po kolei!

Budynek klubowy

Wnętrze budynku klubowego, a w nim pokaźna kolekcja szalików

Trybuna stadionu w Czarnowąsach

Stadion Swornicy położony jest w centrum opolskich Czarnowąsów – tuż przy znajdującej się w tej dzielnicy Opola szkole. Tak – dzielnicy Opola – ponieważ od początku 2017 roku wieś Czarnowąsy przestała istnieć jako samodzielna miejscowość i została wciągnięta w granice powiększonej stolicy województwa. Obiekt Swory znajduje się naprzeciwko Kościoła w Czarnowąsach, nad – nomen omen – rzeką Mała Panew i posiada trybuny z miejscami siedzącymi na około 500 widzów. Znajduje się przy nim sporo miejsc parkingowych, a dojazd do niego prowadzi bezpośrednio z głównej ulicy przebiegającej przez tę dzielnicę i jest naprawdę niezwykle prosty. Obecnie, z tyłu stadionu trwa budowa boiska Orlik, które znacznie zwiększy możliwości treningu oraz rozwoju młodzieży, uczącej się gry w piłkę nożną w tym klubie.

Czarnowąsy leżą w północnej części Opola – między Borkami a Wróblinem i są zamieszkane przez ponad 3000 osób. Najbardziej charakterystycznym obiektem tej leżącej nad dwiema rzekami dzielnicy jest Kościół Św. Norberta z Klasztorem Sióstr Norbertanek. Czarnowąsy, ze względu na bliskość i dobry dojazd do centrum miasta oraz piękne tereny zielone są miejscem częstych wypadów mieszkańców Opola, ceniących wypoczynek na łonie natury.

LZS Swornica Czarnowąsy powstała w 1946 roku jako pierwszy w Polsce LZS, a swoją nazwę wzięła od przepływającej obok boiska rzeki. Przez lata drużyna ta występowała w niższych ligach, ale na początku nowego millenium nastąpił szybki rozwój klubu. Już sezon po wywalczeniu awansu do 4. Ligi, Swora zameldowała się szczebel wyżej – wywalczywszy pierwszą promocję do 3. Ligi w roku 2003. Niestety, po rocznym pobycie w gronie trzecioligowców, ekipa z Czarnowąsów spadła do ligi czwartej, w której zadomowiła się na kolejne 8 lat, na stałe goszcząc w ligowej czołówce. Gdy w 2012 roku zespół wywalczył kolejny awans do trzeciej ligi, wydawało się, iż niezwykle silna kadrowo, doświadczona drużyna, będzie w niej występować przez lata. Jednak po trzech udanych sezonach – w 2015 roku, mimo zajęcia 12. lokaty w 20-zespołowej tabeli, LZS Swornica z powodu problemów finansowych została wycofana z rozgrywek i kolejny sezon rozpoczęła w opolskiej Okręgówce. Już po roku, klub wywalczył powrotny awans do 4. Ligi Opolskiej i od tamtej pory niezmiennie rywalizuje w najwyższej lidze województwa opolskiego, co roku należąc do ścisłej czołówki tabeli.

Drużyna opiera się głównie na zawodnikach z Opola, choć coraz odważniej stawia na młodych wychowanków. A oni, w połączeniu z kilkoma bardzo doświadczonymi piłkarzami, pamiętającymi czasy nawet pierwszoligowej Odry Opole, tworzą bardzo ciekawą mieszankę, groźną dla każdego ligowego rywala.

Widok z budynku klubowego

Rozgrzewka

Dzisiejsze spotkanie było nieprawdopodobnym przeżyciem. Jak to w ostatnich meczach Małejpanwi bywa, kibice jeszcze nie zdążyli zasiąść na swoich miejscach, a Hutnicy już przegrywali 1-0. Szybki kontratak Swornicy w 6. minucie spotkania zakończył dośrodkowaniem z prawej strony skrzydłowy gospodarzy. Stoper Małejpanwi interweniował tak niefortunnie w swojej szesnastce, że w zasadzie przyjął piłkę napastnikowi z Czarnowąsów, a Dawid Miroszka spokojnym strzałem w długi róg umieścił piłkę w bramce. Gol podziałał na Hutników mobilizująco, ale żadna ze stworzonych przez nich sytuacji nie zakończyła się trafieniem wyrównującym. Najlepsze sytuacje pomarańczowo-czarni zakończyli potężną bombą w poprzeczkę oraz niedokładnym dograniem wzdłuż pustej bramki, którego żaden z Hutników nie zamknął. Małapanew prowadziła grę, ale mecz był wyrównany, ponieważ gospodarze groźnie kontrowali, lecz pokazali również, iż są drużyną potrafiącą grać w piłkę i niezwykle groźną na własnym obiekcie. W przerwie spotkania, trener Małejpanwi dokonał potrójnej zmiany, jednak fakt ten nie wpłynął na przebieg meczu. Obraz gry nadal wyglądał tak, że to Hutnicy próbowali przebić defensywny mur gospodarzy, a Ci skupiali się na obronie korzystnego rezultatu oraz kontratakach, które były dobrze stopowane przez obrońców z Ozimka. To co najciekawsze wydarzyło się w ostatniej minucie meczu. Gdy już wydawało się, iż Małapanew dozna pierwszej porażki w sezonie, a kibice na trybunach utyskiwali na fatalną grę Hutników, idealne dośrodkowanie z prawej strony wykonał Michael Komor, a fenomenalną główką w okienko zakończył je Patryk Wojtasik. 1-1 w ostatniej minucie meczu, lecz nie było wielkiej radości w obozie Hutników, którzy szybko ustawili piłkę na środku boiska, wiedząc, że jeszcze trzy minuty czasu doliczonego przed nimi. Zszokowana stratą prowadzenia w takich okolicznościach, Swornica po chwili znów straciła piłkę w środkowej strefie, a Małapanew przeprowadziła ostatnią akcję spotkania. Dwa dobre strzały z linii szesnastego metra zostały jednak zablokowane przez obronę z Czarnowąsów, ale futbolówka wyszła na rzut rożny. Będzie jak w finale Champions League w Barcelonie (pamiętny finał Bayern Monachium – Manchester United 1-2 w 1999 roku) – powiedział jeden z moich kolegów na trybunach – i w tym momencie pierwsze tak dobre dośrodkowanie ze stałego fragmentu w tym meczu zaprezentował rozgrywający Małejpanwi Michał Bienias. Wrzucona przez niego piłka spadła idealnie na głowę Patryka Wojtasika, który z impetem wpakował ją do siatki Swornicy. 1-2! Radości nie było końca, zdruzgotani gospodarze padli na murawę, a sędzia nie pozwolił już na wznowienie gry i zakończył zawody. Mecz idealny dla mojego bloga – pokazał jak niezwykły jest futbol na niższych poziomach rozgrywek, coś pięknego! A – zachowując wszelkie proporcje – było faktycznie jak w Barcelonie!

Zawodnicy i sędziowie wychodzą na boisko

Rozpoczęcie gry

Radość gospodarzy po bramce na 1-0

Rzut wolny dla Małejpanwi

Kontuzja obrońcy Swornicy

Szalona radość Hutników po zakończeniu spotkania

Kategorie: Byłem na meczu...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *