Boisko w Jełowej

22.08.2018 r.

Start Jełowa – Małapanew Ozimek 3-2 (Puchar Polski – woj. opolskie, 1/16 finału)

Widzów : ok. 100

W słoneczne środowe popołudnie wybraliśmy się do Jełowej na kolejne w tym sezonie spotkanie Hutników w wojewódzkim Pucharze Polski. Po bardzo dobrych zeszłorocznych występach, w obecnych rozgrywkach mieliśmy nadzieję na osiągnięcie jeszcze lepszych rezultatów. Po pierwszej rundzie, w której wyeliminowaliśmy TOR Dobrzeń Wielki, dziś spotykaliśmy się na wyjeździe z reprezentantem klasy okręgowej – Startem Jełowa.

Terminarz Startu Jełowa

Boisko w Jełowej leży na obrzeżach miejscowości i dla kogoś, kto nigdy tu nie był, nie jest łatwo je znaleźć. Na szczęście po kilku chwilach krążenia po miejscowości, znaleźliśmy sympatyczne miejscowe Panie, które wskazały nam drogę na arenę dzisiejszych zmagań. Niestety pod stadionem nie ma wyznaczonego parkingu, ale znaleźliśmy wolne miejsce na poboczu biegnącej wzdłuż niego drogi.

Budynek klubowy

Trybuna

Zawodnicy Małejpanwi

Jełowa jest zamieszkiwaną przez ok. 2000 osób wsią w woj. opolskim w gminie Łubniany. Bliska odległość od Opola powoduje, iż osiedla się tu sporo pracujących w stolicy Opolszczyzny rodzin, szukających życia i spokoju z dala od wielkomiejskiego zgiełku. Najbardziej charakterystycznymi punktami miejscowości są stacja kolejowa, dyskoteka Luxo, w której odbywają się oblegane przez młodych ludzi imprezy, ale przede wszystkim górujący nad miejscowością piękny Kościół parafialny.

Start Jełowa powstał w 1951 roku i jako klub z małej miejscowości w swej historii występował w niższych ligach. Od 2012 roku nastąpił jednak jego rozwój i po awansie do klasy „A”, w 2017 roku wywalczył historyczny awans do klasy okręgowej. W pierwszym sezonie jako beniaminek zakończył sezon na znakomitym 4. miejscu, a jego zawodnik – Mariusz Stępień został królem strzelców rozgrywek. W obecnym sezonie widać, iż ekipa ta okrzepła na boiskach klasy okręgowej i z pewnością stać ją na powtórzenie wyniku sprzed roku.

Drużyna opiera się na zawodnikach z najbliższych okolic, ale klub coraz odważniej stawia na młodych wychowanków, którzy mają się od kogo uczyć, bowiem w Starcie można znaleźć zawodników z nawet pierwszoligową przeszłością.

Rozgrzewka

Rozpoczęcie gry

Dzisiejsze spotkanie było niezwykle ciekawe, choć z pewnością faworyzowana Małapanew chciałaby o nim jak najszybciej zapomnieć. Młody skład, desygnowany do gry przez szkoleniowca Hutników nie zdominował miejscowych, a mecz był niezwykle wyrównany. Już w 10. minucie meczu na kapitalny strzał z dystansu zdecydował się napastnik Startu, a piłka wpadła w samo okienko bramki Hutników. Pomarańczowo-czarni ruszyli do ataku, opanowali grę i wyrównali po doskonałej akcji zespołowej w 23. minucie. Gdy wydawało się, że kolejne bramki HKS-u są kwestią czasu, Start zaczął przeprowadzać groźne kontrataki. I właśnie w ten sposób gospodarze zdobyli bramkę w ostatniej akcji pierwszej odsłony. Po przeprowadzeniu zmian w przerwie, drużyna z Ozimka ruszyła do ponownego odrabiania strat. Udało się to nader szybko, ponieważ już w 54. minucie po doskonałym dośrodkowaniu z lewej strony i celnej główce było już 2-2. Hutnicy zaczęli dominować, lecz gospodarze wciąż odgryzali się groźnymi kontratakami. Na 10 minut przed końcem pomocnik Małejpanwi w doskonałej sytuacji trafił z 6 metrów wprost w bramkarza Startu, a chwilę później rozpoczęła się decydująca kontra Startu. Nieporozumienie bramkarza i stopera z Ozimka, czego efektem było zderzenie obu zawodników, wykorzystał pomocnik Startu i wepchnął piłkę do pustej bramki HKS-u. Bramkarz Małejpanwi okupił to zdarzenie rozbitą głową i 5 szwami, więc nie był już w stanie wrócić do „świątyni” Hutników. W bramce zastąpił go jeden z napastników, ponieważ ze względu na wykorzystanie limitu zmian, Ozimczanie kończyli mecz w dziesiątkę. Co ciekawe, zastępczy bramkarz obronił dwie znakomite sytuacje Startu, a Małapanew w ostatniej akcji meczu zdobyła jak najbardziej prawidłową bramkę na 3-3, jednakże – z niewiadomych przyczyn – sędzia boczny dopatrzył się pozycji spalonej i gol nie został uznany. Natychmiast po tej sytuacji arbiter główny zakończył spotkanie i odpadnięcie Małejpanwi z Pucharu Polski stało się faktem. Po zabraniu sprzętu do samochodu, przepełnieni goryczą z tak głupiego pożegnania z ważnymi rozgrywkami , udaliśmy się w podróż do domu, rozmawiając po drodze o tym, co wydarzyło się tego popołudnia. Na szczęście, bramkarz Małejpanwi po kilku dniach odpoczynku, wrócił do treningów, ale obecnie musi występować w kasku, a’ la Petr Cech.

Kategorie: Byłem na meczu...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *