Stadion Miejski w Gogolinie – Wizyta nr 2

18.05.2019 r.

MKS Gogolin – Małapanew Ozimek 2-0 (4. Liga Opolska)

Widzów : ok. 140

W piękne, sobotnie popołudnie wspólnie z zawodnikami – liderującej w 4. Lidze Opolskiej – Małejpanwi Ozimek udaliśmy się w ok. półgodzinną podróż do Gogolina na spotkanie z zajmującym 11-tą lokatę w tabeli MKS-em. W związku z dużą ilością osłabień z powodu kontuzji i kartek zdawałem sobie sprawę, iż czeka Nas niezwykle trudna przeprawa, ale  mimo wszystko to Hutnicy byli zdecydowanym faworytem tego meczu.

Obiekt w Gogolinie jest stale ulepszany i w tym momencie klub dysponuje dwoma znakomitymi boiskami trawiastymi, kolejnym ze sztuczną nawierzchnią, kortami tenisowymi, pływalnią oraz pełnym zapleczem sanitarnym. Tuż za stadionem znajduje się ponadto hotel z doskonałą restauracją, a ja po obejrzeniu Stadionu Miejskiego mogę tylko przyklasnąć i stwierdzić, iż szkoda, że w tak niewielkiej ilości gmin na Opolszczyźnie inwestuje się w zaplecze sportowe tak mądrze, jak w tym nieco ponad 6-tysięcznym miasteczku.

Obiekt w Gogolinie

Trybuny Stadionu Miejskiego w Gogolinie

Rzut oka na boisko treningowe

Budynek klubowy

Herb klubu

Spotkanie rozpoczęło się tak, jak każdy mecz ligowy Małejpanwi w tym sezonie. Hutnicy sprawnie operowali piłką, dominowali, jednakże dziś nijak nie przekładało się to na stwarzane sytuacje podbramkowe. Gospodarze grający piątką obrońców i dwoma defensywnymi pomocnikami, skupili się na solidnemu zabezpieczeniu własnej bramki, próbując swego szczęścia po kontratakach i stałych fragmentach. Nie licząc kilku niecelnych strzałów z dystansu, Ozimczanie właściwie nie zagrozili bramce MKS-u, a z kolei gospodarze byli dwukrotnie bliscy objęcia prowadzenia po szybkich kontrach, w których brylował szybki Denis Kipka, jednakże brakowało im ostatniego podania lub ich próby były dobrze blokowane. Do przerwy bramek więc nie obejrzeliśmy, z boiska wiało nudą, a aż nadto widoczny był brak najlepszego strzelca ligi – lidera HKS-u, Patryka Wojtasika. Nawet obserwujący dzisiejszy mecz, prezes Ruchu Zdzieszowice ewidentnie był zaskoczony bardzo przeciętnym obrazem gry – szczególnie w wykonaniu drużyny gości.

Rozgrzewka

Zawodnicy i sędziowie wychodzą na boisko

Rozpoczęcie gry

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie, Hutnicy wciąż bili głową w mur, lecz w momencie gdy wydawało się, że w związku z upalną pogodą gospodarze zdecydowanie słabną, to właśnie MKS wyszedł na prowadzenie. W 64. minucie meczu po szybkim rozegraniu piłki w środkowej strefie boiska, dobrym podaniem do lewej strony został obsłużony Kipka, który w sytuacji sam na sam został zastopowany przez bramkarza Hutników – Zarzyczańskiego, jednak po jego interwencji futbolówka spadła na 10-ty metr, a nadbiegający Kaczmarek nie miał problemu z wpakowaniem jej do bramki gości. Po tym trafieniu, mimo jeszcze prawie 30 minut gry, piłkarze Małejpanwi spuścili głowy i nie potrafili nawiązać walki z Gogolinianami, którym to trafienie ewidentnie dodało wiatru w żagle. Mimo kolejnych zmian i ciągłego prowadzenia gry, goście nie stworzyli żadnej stuprocentowej sytuacji, a najlepszą okazję do wyrównania miał Michał Bienias, którego strzał z rzutu wolnego był jednak niedokładny. W 80. minucie spotkania MKS przypieczętował swoje zwycięstwo. W środkowej strefie boiska doszło do zderzenia dwóch zawodników, po którym nie podnosił się gracz miejscowych. Piłkarze Małejpanwi reklamowali kontuzję, jednak gospodarze grali dalej i po dośrodkowaniu Czabanowskiego z lewej strony, piłka trafiła na piątym metrze do najlepszego na placu Kipki, a ten spokojnie ją przyjął i posłał do siatki obok Zarzyczańskiego. Hutnicy mieli ogromne pretensje do rywali i sędziów po tym trafieniu – po pierwsze z powodu kontynuacji gry, a po drugie reklamowali pozycję spaloną blondwłosego napastnika Gogolinian. Wynik 2-0 jednak nie uległ już zmianie i w związku z niekorzystnymi rezultatami innych meczów, Małapanew spadła na trzecie miejsce w tabeli, tracąc obecnie 2 oczka do miejsca premiowanego trzecioligowym awansem. Po spotkaniu, Hutnicy długo pozostawali w szatni, a trener Kaniuka oddał się do dyspozycji Zarządu Klubu. Jednakże muszę przyznać, iż nawet nie musieliśmy się naradzać i pomimo ogromu tkwiących w Nas emocji, natychmiast przekazaliśmy trenerowi informację, iż zdecydowanie widzimy sens dalszej współpracy. Mam nadzieję, iż w kolejnych spotkaniach Małapanew pokaże ozimski charakter, ale do tego jest potrzebna przede wszystkim poprawa organizacji gry w ataku.

Stadion Miejski w Gogolinie – wizyta nr 1

25.05.2016 r.

MKS Gogolin – Małapanew Ozimek 4-2 (4. Liga Opolska)

Widzów : ok. 150

Podróż z Ozimka do Gogolina trwała samochodem około 30 minut. Po około 40-kilometrowej podróży zameldowałem się w ciepłe, środowe popołudnie na parkingu znajdującym się w obrębie Stadionu Miejskiego w Gogolinie. Biorąc pod uwagę fakt, że był to jeden z ostatnich meczów Małejpanwi w sezonie, spotkanie to miało być dla mnie swoistym przeglądem kadr. Po bardzo przyjemnej podróży i przywitaniu z obecnymi już na miejscu zawodnikami, udałem się na małe oględziny stadionu i znajdujących się wokół niego obiektów sportowych. Obiekt MKS-u położony jest na obrzeżach Gogolina, tuż obok miejskiej pływalni. Kompleks ten robi naprawdę pozytywne wrażenie i tak niewielkie miasteczko jak Gogolin może być z niego absolutnie dumne.

Widok z płyty głównej na boisko treningowe

Trybuna główna z sektorem odkrytym

Gogolin jest małym miastem zamieszkałym przez niespełna 7 tys. mieszkańców. Leży na południe od Opola i jest pełen bardzo zadbanych, czystych, zielonych uliczek i zaułków. Miejscowość ta robi naprawdę świetne wrażenie i mogę z czystym sercem polecić długi spacer po tym znanym z opowieści o Karolince i Karliczku miasteczku.

Miejscowy klub jest solidnym czwartoligowcem, mocno wspieranym przez Urząd Miejski i miejscowych sponsorów. Świetnie prosperująca szkółka daje regularne owoce w postaci kolejnych wychowanków wprowadzanych do kadry pierwszego zespołu. Wydaje się jednak, że na ten moment czwartoligowy front jest maksymalnym pułapem dla żółto-czarnej ekipy.

Rozgrzewka

25 maja 2016 r. spotkały się więc dwie ciekawe, młode, grające ofensywny futbol drużyny. Mimo optycznej przewagi drużyny z Ozimka, proste błędy własne spowodowały spokojne prowadzenie MKS-u. Małapanew goniła wynik i zdobyła w drugiej części meczu dwie bramki, jednakże w ostatniej akcji gospodarze po rzucie rożnym Hutników wyprowadzili kontrę i zakończyli ją trafieniem do pustej bramki. Wynik 4-2 spowodował, iż podróż powrotna do domu minęła bardzo szybko, ponieważ była pełna rozmyślań o budowie kadry zespołu na kolejny sezon.

Trybuna główna

Kategorie: Byłem na meczu...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *